Łączna liczba wyświetleń

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 1

Kontynuacja mojego starego bloga !
Te rozdziały już znacie, ale jeszcze dzisiaj napiszę nowy !
*********************************************************************************
*Oczami Nessie *

Minęły już 2 miesiące po tych wszystkich wydarzeniach z Volturi, wyglądam już na trzynastolatkę. I podobno jestem bardzo podobna do Belli w co niestety wątpię, ale nie o tym chciałam opowiedzieć. No więc było tak :

 Pewnego słonecznego ranka zeszłam na śniadanie, mama i tata już siedzieli przy stole i czekali na mnie, ponieważ oni nigdy nie zaczynali beze mnie posiłku. Więc usiadłam.

-Hej mamo, cześć tato- przywitałam się.

-Witaj Ness – powiedział tata

- Hej Renesmee – przywitała się mama

- Nakładaj sobie i jedz.- rozkazał mi Edward.

- Dobrze – Odpowiedziałam- lecz jestem umówiona z Alice i Rose na zakupy.

- Trudno będą musiały zaczekać – Trzymała stronę taty mama.

* Działo się tak dlatego, że ostatniego wieczoru wróciłam późno od Rebeki ( najlepszej przyjaciółki ) *

- Dobrze wiem, że jesteście źli, ale tłumaczyłam się już, jej tata później wrócił i musiałam dłużej zostać – próbowałam się tłumaczyć

- Tak, tak już to słyszeliśmy prawda Bello ? – spytał mamę tata.

- Tak – przytaknęła mu.

- No dobrze już zjadłam czy mogę wyjść ?  - spytałam.

- Teraz tak – odpowiedział Edward.

- Dzięki – powiedziałam i wyszłam z kuchni jak najszybciej.

* zazwyczaj rodzice nie są dla mnie tacy ostrzy, ponieważ mają mnie jedną chociaż ostatnio troszkę przeholowałam przyznam się szczerze. *

Poszłam, bo miałam blisko, do domu dziadków i przywitałam się ze wszystkimi.

- Hej wszystkim!! – krzyknęłam.- i od razu usłyszałam jak zbierają się i schodzą do mnie wszyscy członkowie rodziny.

Myślę, że to dla tego, że raczej mnie lubią, albo jestem najmłodsza.

- Hej Ness !- krzyknęła Rose- spóźniłaś się – dodała po chwili.

- Właśnie co się stało na nasze sobotnie zakupy przychodzisz zawsze punktualnie a dzisiaj co? – wypytywała Alice.

- Mam tak jakby szlaban, bo byłam wczoraj za długo u Rebeki… – przyznałam się i dodałam po chwili- to nie moja wina jej tata musiał później wrócić.

- Już dobrze jedziemy do galerii bo nam ją zamkną – śmiała się Alice

- Al ma racje! – krzyknęła Rose.

I po chwili byłyśmy już w galerii.

- Ja pójdę do sklepu z butami bo mi się popsuły – oznajmiła Rose

- Ja z sukienkami, mam niedługo urodziny koleżanki.- powiedziała Alice i pobiegła z radością.

A ja jak zawsze zostałam sama chociaż to dobrze w końcu miałam własną kartę kredytową. W pewnym momencie zobaczyłam Jacoba…

To dla mnie dziwne bo po ostatnich zdarzeniach z Volturi go nie widziałam. Już miałam do niego podejść kiedy…

******************************************

Proszę o komentarze :)

1 komentarz: