Łączna liczba wyświetleń

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 4

Mamy dla ciebie niespodziankę – powiedział tata

-Jaką, jaką!!- wrzasnęłam
-Mam nadzieję, że będziesz taka szczęśliwa jak my – Powiedziała mama z błyskiem w oczach.
-Zaczynam się bać – Szczerze się przestraszyłam.
- Nie musisz … chyba – Zapewnił mnie tata i puścił mi oczko.
- Okej to mówcie – Pośpieszałam ich.
- Dobrze usiądź kochanie, bo możesz zemdleć, ale mam nadzieję, że jesteś już taka dorosła, że możemy ci wszystko powiedzieć- Jakoś dziwnie zachowywał się tata.
- Tak no dobrze mówcie- Zniecierpliwiona i ciekawa pospieszałam rodziców.
- Okej, okej więc..postanowiliśmy z mamą, że skoro ty jesteś taka cudowna to chcielibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko – Powiedział tata szczęśliwy jak nigdy.
- ……..yyy jak – Zamurowało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
- Kochanie o nic się nie martw, adoptujemy małego noworodka, a potem jak już będzie mniej więcej w twoim wieku czyli ok 13 lat przemienimy go.
- I to waszym zdaniem takie proste?- Zapytałam ze zdziwieniem.
- No nie, ale dziadek nam powiedział, że można tak zrobić to jedyny sposób żeby mieć jeszcze jedno dziecko.
- yhm..ja..chyba muszę się z tym przespać..pójdę już- Powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Potem długo leżałam i rozmyślałam o nowym dziecku, o tym czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, jak będzie miało na imię, czy rodzice pozwolą mi je nazwać, czy znajdą potem dla mnie czas. Ale gnębiło mnie też, że mimo moich problemów z tym nowym dzieckiem, to nadal myślałam o Jackobie i tej Roksanie i, że byłam na maksa zazdrosna chociaż nie wiem dlaczego, bo powinnam się cieszyć jego szczęściem. Potem nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o jakiejś 10:00 nigdy tak późno nie wstaję , ale wczoraj leżałam do późna więc.. . Kiedy wyszłam do kuchni nikogo nie było, było cicho jak makiem zasiał. Chyba nigdy nie miałam takiego spokoju.
I właśnie w tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
*************************************************************************
Komentujcie, dawajcie +1
Dzięki :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz