Łączna liczba wyświetleń

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 13

Obudziłam się to była 22:00. Nie chciało mi się już spać, oczywiście z rodzinki tylko ja spałam. Postanowiłam wyjść z domu i iść do dziadków, dawno nie byłam z nimi w nocy. Szłam lasem, ale nawet się nie bałam. Miałam wzrok mniej więcej tak dobry jak wampiry. Podeszłam do domu i otworzyłam drzwi.
Weszłam do środka, a tam cisza. Praktycznie nikogo nie było tylko tylko Emmet, Brad i tata siedzieli i oglądali mecz.
-Tato ?
-O Nessie ! Co tu robisz ? - zapytał
-Ja....nie mogłam spać - wytłumaczyłam
-Okej, ale wiem, że chodzi o coś innego - podbiegł do mnie tata
-Zakochała się ! - zaśmiał się Emmet, a z nim Brad
-No dzięki ! - wrzasnęłam - Gdzie są wszyscy ? - dodałam
-Dziewczyny na polowaniu, Carlisle w szpitalu, a...Jasper...nie wiem .. - powiedział i odwrócił się w stronę telewizora
Domyśliłam się, że Jas poszedł sprawdzić ten dziwny zapach, ale ja już wiedziałam. To był ten nowy, Jorge. Poznałam ten zapach dzisiaj po południu. Ale Jacob nic nie mówił, że sprowadzają jakiegoś nowego. Normalnie mi mówi takie rzeczy, ale może Jorge sam do nich przyszedł ? Hmm...ja nie wiem. Nie wtrącam się, jak będzie chciał to mi powie. Postanowiłam więc przejść się po lesie. Pewnie dla tego, że Jacob ma dzisiaj patrol, a ja wiem gdzie.
-Idę się przejść ! - krzyknęłam i wyszłam
Szłam sobie rozglądając się. Była taka piękna noc. Musiałam porozmawiać z Jacobem o tym co się stało. W pewnej chwili poczułam jego zapach. Skierowałam się w odpowiednią stronę i wołałam.
-Jacob ! - krzyknęłam, ale nie usłyszałam odpowiedzi - Jacob !! - krzyknęłam jeszcze raz
-Ness ?! - odpowiedział, pewnie musiał się zmienić i ubrać
-Jacob gdzie jesteś ? - zapytałam
-Tutaj !  - powiedział i zaszedł mnie od tyłu
-Jejku ! Nie strasz ! - zaśmiałam się
-Co ty tutaj robisz o tej porze ? powinnaś już dawno spać jutro masz szkołę, będziesz zmęczona..- zaczął nawijać
-Cii ! już spałam, przyszłam z tobą porozmawiać - oznajmiłam mu
-O czym ? - zapytał jakby nie wiedział
-O tamtej sprawie - przypomniałam mu
-A...- powiedział i posmutniał - Chodź za mną - dodał
-Okej - powiedziałam i skierowałam się za Jacobem
Zaprowadził mnie na piękną polanę, z której było widać ogromny księżyc  pełni i gwiazdy.
-To co chciałaś powiedzieć ? - zapytał
-No ja...bo...wszystko sobie przemyślałam i...- zająknęłam się
-I co ? - zapytał
-No i...- wahałam się
-Hmm...? - zrobił taką śmieszną minę, a ja się zaśmiałam - No co ? Co postanowiłaś ? - dodał
-No....ja...bo...ty...Jacob ja cię bardzo lubię wiesz ? Już od dawna - powiedziałam wreszcie
-Ale..nie przeszkadza ci to, że jestem starszy ? - zapytał
-Ty masz 16, a ja 14 już niedługo 15 więc to nie duża różnica - powiedziałam
-Bardzo się cieszę wiesz ? - powiedział z bananem na twarzy
-Wiem, wiem...- zaśmiałam się
-Skromna jesteś wiesz ? - powiedział i zbliżył się do mnie
-Wiem - znowu się zaśmiałam
-Przestań bo Ci się dostanie - powiedział z uśmiechem i podszedł jeszcze bliżej mnie
-Chciałbyś - powiedziałam
-No bardzo - powiedział i wziął mnie na ręce i zakręcił
-Jacob ! hahahaha przestań - nie mogłam przestać się śmiać
-A nie. Tfu...masz za długie włosy - syknął, ponieważ kiedy mną kręcił moje włosy dostały mu się do ust
-Hahah ...hahahaha....- śmiałam się a on mnie odstawił
-To nie jest śmieszne - powiedział z obrażoną miną
-Jest, jest - powiedziałam i usiadłam obok niego i wpatrywałam się w ten piękny księżyc
-Piękny co ? - zapytał
-Tak bardzo..- powiedziałam i wtuliłam się w niego
-Ale ty jesteś piękniejsza - powiedział i objął mnie ramieniem
-Dzięki - zaśmiałam się
-Odprowadzić Cię do domu ? - zapytał
-Tak - odpowiedziałam i poszliśmy w stronę mojego domku
Było tak fajnie, jeszcze nigdy się z nim tak nie bawiłam. Szliśmy może z 10 minut i znaleźliśmy się obok mojego domu.
-To pa.. - powiedziałam
-No pa - odpowiedział i pocałował mnie w policzek
Zarumieniłam się i poszłam do domu. Skierowałam się do mojego pokoju i walnęłam się na łóżko. Po 5 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Ciekawe kto to o tej porze. Podeszłam do nich i otworzyłam, stał tam Jasper.
-Hej -powiedziałam - zapraszam - dodałam
-Hej...wszystko sprawdziłem - powiedział
-Wiem, wiem, ale ja wiem kto to był - wyjaśniłam
-Ja też...- powiedział z uśmiechem
-Jakiś nowy w watasze Jacoba..Jorge.. - powiedziałam
-Dokładnie - uśmiechnął się - Ok to tyle chciałem powiedzieć, będę już szedł - dodał
-To pa - pożegnałam się z nim
-Pa - powiedział i z prędkością światła zniknął
Ja zamknęłam drzwi i pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się i zasnęłam.

** Jacob **

Kiedy odprowadziłem Renesmee wróciłem na moją zmianę. Na szczęście zdążyłem, bo Seth już przyszedł mnie zmienić. W postaci wilka więc sobie nie pogadaliśmy. Oddałem zmianę i poszedłem do siebie. Myślałem o tym, że Nessie jest jeszcze młoda i że jej ojciec mnie zje jak tylko ją skrzywdzę. Ale ja chcę jej szczęścia. I jak widać nie tylko ja, od jakiegoś czasu zauważyłem, że ten nowy Jorge na nią poluje, ale jak wiadomo celu wpojenia inni zmiennokształtni nie mogą tknąć. Jorge ma problem, chociaż on jest ode mnie młodszy i nie wiem czy Ness też się nie podoba ? No, ale to już jest jej wybór z kim chce być, ja jestem jej opiekunem.  Poszedłem do mojego pokoju i położyłem się spać. 

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 12

Dojechaliśmy pod szkołę. Zauważyłam moich rodziców i jak najszybciej wyszłam z autobusu. Pożegnałam się ze znajomymi i podeszłam do rodzinki.
-Hej - powiedziałam wesoło
-Hej coś ty taka wesoła ? - zapytała moja mama
-A co to już nie można się uśmiechnąć ? - zapytałam
-Można - powiedziała i zwróciła się w stronę samochodu
-Idziemy ? - zapytałam
-Jasne - powiedział tata i poszliśmy do samochodu
Dojechaliśmy do domu dziadków. Ja i Brad pobiegliśmy do Emmeta i Rosalie, a tata i mama do Esme i Carlisl'a.
-Rose !! - wrzasnęłam
-Już schodzę poczekaj ! - odkrzyknęła i w mgnieniu oka zbiegła na dół
-Emmet i Brad znowu oglądają mecz !! -skarżyłam się
-Haha...jak było na wycieczce ? - zapytała
-Nawet okej..- przyznałam
-No widzisz.. - powiedziała i podeszła do chłopaków
-Ja...muszę pogadać z Jacobem..albo..Jasperem.. - oznajmiłam i wyszłam z salonu do kuchni
-Okej - odpowiedziała Rose
Weszłam do kuchni i zobaczyłam rodzinkę siedzącą przy stole i gadających o jakichś nie stworzonych rzeczach.
-Jasper...- powiedziałam nieśmiało
-Tak ? - zapytał odrywając się od rozmowy
-Możemy pogadać ? - zapytałam
-Jasne.. - powiedział i wyszedł ze mną
Oczywiście wiedziałam, że tata będzie wiedział o czym gadamy, ale trudno.
-Jas...bo wiesz jak byłam na tej wycieczce to..ja zobaczyłam, a raczej poczułam kogoś..- wyjaśniłam
-Kogo ? - zapytał zdziwiony
-Nie wiem pachniał trochę jak Seth, albo Jacob
-Gdzie to poczułaś ? - zapytał
-W lesie, zaraz przy polanie na której polujemy - wyjaśniłam
-Okej.. sprawdzę to..- powiedział i poszedł z powrotem do kuchni
Postanowiłam nie wracać już do domów dziadków, poszłam więc do siebie. Szłam tak 5 minut, normalnie byłabym tam w 5 sekund, ale chciałam pomyśleć. Ciekawiło mnie kto to był i czemu pachniał jak wilkołak. Może jakiś nowy...Z resztą nie ważne. Doszłam do domu i skierowałam się do mojego pokoju.
Usiadłam przy biurku i wzięłam się za lekcje. Nie trwało to długo, ponieważ usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam i otworzyłam.
-Hej - powiedział jakiś chłopak
-Yyyy...heej..kim jesteś ? i co tu robisz ? - zapytałam
-Ja..jestem Jorge, widziałem cię już parę razy i tak jakoś za tobą przyszedłem - tłumaczył się
-A...po co ? - zapytałam
-No..bo...-nie dokończył bo ktoś mu przerwał
-Jorge ! - wrzasnął Jacob - Hej Ness - dodał
-Hej - powiedziałam
-Ty...ty ją znasz ? - zawahał się chłopak
-Tak..to moja...znaczy..- wahał się Jacob
-Twoja kto ? - zapytał ten chłopak
-Koleżanka..- powiedział
-Okej, okej możecie powiedzieć o co tu chodzi ? - zapytałam zdziwiona
-To ja wyjaśnię..to jest Jorge nowy w watasze i chyba trochę mu się zapomniało, że nie może się oddalać - spojrzał na chłopaka
-T-tak przepraszam - powiedział chłopak i odszedł
-Przepraszam za niego - powiedział Jack
-Spoko, jest całkiem słodki - zaśmiałam się
-Ej ty !
-Tak ? - zaczęłam się mega śmiać
-No dobra, mogę wejść ? - zapytał
-Jasne ! - powiedziałam
Weszliśmy do mojego pokoju i zaczęliśmy gadać o tym nowym chłopaku i o różnych takich.
-Ness zauważyłaś, że często się widujemy no nie ? - zapytał
-Tak i co ?
-Chyba muszę ci coś powiedzieć - powiedział
-No mów - przybliżyłam się do niego
-Pytałaś mnie kiedyś o wpojenie prawda ?
-Tak ..powiesz mi teraz o co w tym chodzi ? - zapytałam z nadzieją
-Tak..postanowiłem, że i tak się kiedyś dowiesz, a teraz jesteś już duża..
-Okej no mów bo się boję - szczerze się przestraszyłam
-Okej więc tak ,Wpojenie polega na tym , że kiedy  widzisz ukochaną osobę wszystko się zmienia. Już nie grawitacja trzyma cię na Ziemi , tylko ona. Nic innego się nie liczy. To dla niej zrobisz wszystko. Będziesz kim zechce - przyjacielem , obrońcą ...-wyjaśnił mi
-No i co w związku z tym ? ja nadal nie rozumiem - przyznałam się
-No ... pytałaś mnie też czy w kogoś się wpoiłem..więc tak wpoiłem 
-W kogo jeśli można wiedzieć - trochę posmutniałam
-Ja..ja..bo...- jąkał się
-No powiedz..- lekko się uśmiechnęłam 
-W ... ciebie - przyznał się
-Co ?! - wrzasnęłam
-No tak, ale wilkołaki nad tym nie panują, przepraszam. Nessie wiesz, że cię kocham - tłumaczył się
-Tak ja..chyba wolałabym się na razie nie dowiedzieć.. - przyznałam się
-Ale Ness..ja nie chciałem wiesz o tym, chciałem wpoić się w twoją mamę, ale ty stałaś na przeszkodzie byliśmy sobie przeznaczeni - tłumaczył
-Ale..Jacob. Ja ...- zawahałam się
-Mogłem ci nie mówić
-Jacob bo ja jestem mega zaskoczona wiem, że coś nas łączyło od samego początku, ale jestem chyba za młoda. Mam " 14 " lat. 
-Renesmee wilkołaki, które się zmieniają dożywają do pewnego wieku i dalej już nie - wytłumaczył
-To znaczy...
-Tak to znaczy, że mam 16 lat i dalej już nie urosnę 
-Nadal nie jestem gotowa. Może już pójdziesz ? przepraszam, ale muszę się z tym oswoić. - powiedziałam
-Dobrze, zobaczymy się potem - powiedział i pocałował mnie w policzek
Wyszedł, a ja walnęłam się na moje mięciutkie łóżko. Rozmyślałam dlaczego nikt mi nie powiedział. Jak to będzie i tak dalej. Po jakichś 10 minutach wrócili rodzice i Brad. Do pokoju wszedł mój tata.
-Ness ! - powiedział zaniepokojony
-Tak ? - zapytałam smętnie
-Już wiesz ..Nie chciałem, abyś tak się dowiedziała - tłumaczył się
-Ale..- zawahałam się
-Nie martw się to on nie może żyć bez ciebie, ale ty bez niego tak. Ness to nic nie znaczy, nie musisz być ani z nim, ani z nikim innym. Jesteś jeszcze mała 
-Tato..ja..przecież się nie martwię, ale jestem bardzo zdziwiona i muszę się z tym oswoić - powiedziałam
-Jesteś taka mądra - uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło
-Dzięki - zarumieniłam się
-To ja pójdę, a ty rozmyślaj - powiedział i wyszedł
Nie zaznałam długo spokoju.
-Ness !! nie zgadniesz !! - wleciał z prędkością światła mój brat
-Co jest ? - zapytałam
-Wygraliśmy !!!- wrzeszczał
-Ta..fajnie - powiedziałam bez entuzjazmu
-Co jest ? - zapytał
-Nie, nic..
-Nie wierzę - powiedział
-To nie wierz, ale chcę zostać sama - wygoniłam go
Położyłam się i usnęłam....
***************************************
Po długiej przerwie wreszcie rozdział !
Proszę o komentarze i +1

sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 11.

Trochę się stresowałam tą wycieczką, a mama specjalnie nas wysłała do szkoły. Równie dobrze mogli nas zostawić w domu, oni wiedzą, że możemy się nie powstrzymać i zaatakować, ale nie oczywiście...bo ona wie lepiej !dobra nie będę obgadywać mojej własnej mamy..
Poszliśmy zwiedzać las ..heheh...dziwne ja i Brad zwiedzamy go praktycznie co noc.
Poszłam z Rebeką i Jenny taką długą ścieżką przez gęste krzaki, chłopaki woleli się nie przemęczać :p
żal ! poszli najprostszą ścieżką jaką się dało..
-Nessi ?- powiedziała do mnie Jenny
-Tak ?- zapytałam
-Wyglądasz jak byś chodziła tym lasem codziennie - powiedziała z lekkim  zdziwieniem
-Co ?! , ja nie...o czym ty gadasz- odpowiedziałam wystraszona
-Nie bój się żartuję przecież - zaśmiały się oby dwie, a ja z nimi
-Rebeka, chodźcie poszukamy chłopaków - zaproponowałam
-No okej, ale jak my ich teraz znajdziemy ? -zapytała
- Jakoś może nam się uda - uśmiechnęłam się i pociągnęłam nosem, poczułam dziwny zapach..to nie był nikt z naszej grupy bo do wszystkich już się przyzwyczaiłam, był to zapach inny niż wszystkie. Pachniał trochę jak...a nie to absurdalne, ale czułam się jakby nas obserwował, strasznie się bałam. Zrobiłam przerażoną minę.
-Nessi nic ci nie jest ? - zapytały dziewczyny
-Nie tylko...y..wydawało mi się, że zobaczyłam jakieś duże zwierze, może wrócimy do chłopaków - próbowałam się tłumaczyć
-Jasne ! - odpowiedziały
Poszłyśmy ich szukać, ale po drodze spotkałyśmy największą lalunię w szkole, oczywiście popisywała się swoim tańcem, wywyższała się bo była straszliwie bogata i niestety chodziła ze mną do klasy...ja też jestem bogata a się nie wywyższam. Przechodziłyśmy i próbowałyśmy ją ominąć, ale oczywiście mnie zaczepiła.
-Ness ! - krzyknęła
-Tak ? Maddy ?- zapytałam
-Nessi przecież nie chcę się z tobą kłócić - powiedziała takim głosem jakby na serio tak było
-Okej to czego chcesz ? - zapytałam
-Nie gadaj z nią szkoda czasu - powiedziała Jenny- nie lubiła jej bo on przedszkola się musiała z nią użerać
- Nie mówię do ciebie ! - krzyknęła Maddy
- Dziewczyny !! - wrzasnęłam - Maddy o czym chcesz gadać - wróciłam do tematu
- Chcę żebyśmy się już się kłóciły- powiedziała
- Czyli chcesz się z nami kolegować ? - zapytałam zdziwiona
- No......niby...znaczy...tak - powiedziała jąkając się
-Ale..- nie dokończyła Beka
-Obiecaj, że nie będziesz zachowywać się jak bogata małolata
-Obiecuję..chciałam się z wami przyjaźnić od początku roku, ale bałam się zapytać - powiedziała
-Okej, idziemy teraz do mojego brata i chłopaków idziesz ? - zaproponowałam, a dziewczyny przytaknęły
-No mogę pójść - odpowiedziała
I poszłyśmy dalej. Po drodze gadałyśmy o szkole tanecznej do, której Mad chodziła 4 lata, ale ją zamknęli. Szczerze szkoda. Maddy i Jenny znalazły wspólny język, obje interesowały się tańcem, szczerze mówiąc ja i Beka też to lubiłyśmy. Doszłyśmy do  chłopców.
-Hej dziewczyny...- powiedzieli i zamarli widząc z nami Mad
-Hej..-powiedziałyśmy- znacie już Maddy ? teraz się przyjaźnimy - wyjaśniłam
-Hej - powiedziała Mad
-No hej - powiedzieli
Zaczęliśmy gadać o jakiś głupotach i chłopaki cały czas pytali jak to się stało, że się kolegujemy a my po prostu już się z tego śmiałyśmy wszystkie 4. Usłyszeliśmy wołanie pani Martiny, zebraliśmy się i poszliśmy w stronę autobusu gadając o nadchodzącym " Dniu Chłopaka ". Podobno z tej okazji ma się odbyć jakaś dyskoteka. Zaszliśmy do autobusu, usiadłyśmy na miejscach, ja z Maddy i odjechaliśmy.

*****************************************************************
Proszę o +1 i komentarze, można ustawić na anonimowy :)
Z góry dzięki :D


środa, 12 lutego 2014

Rozdział 10.

Obudziłam się to było już widno, bałam się, że spóźniłam się do szkoły, ale tata zawołał, że mam jeszcze pół godziny. Dobrze wiedział, że wstałam, czasem mi ta jego moc przeszkadza bo nie mogę swobodnie myśleć na przykład o Jacobie...albo o tym co zwęszyłam wczoraj.
Ubrałam się i umyłam, jeść nie musiałam więc zaczekałam na Look'a i wyszliśmy do szkoły.
Po drodze spotkaliśmy Jenny i Jim'a, całą drogę gadaliśmy o jakiś głupotach...masakra, śmialiśmy się całą drogę. Zaszliśmy do szkoły i spotkaliśmy Rebekę :)
Poszliśmy do klasy a Brad z Greg' em.
Pierwszy polski z moją wychowawczynią czyli pół lekcji przegadaliśmy o sprawach organizacyjnych.
Moja pani jest sweet ♥ Uwielbiam mieć z nią lekcje...
Następną lekcję miałam z wychowawczynią Brada czyli matematykę. Nie cierpię tej lekcji. Potem mieliśmy długą przerwę i jak zawsze znalazłyśmy z Rebeką wolną ławkę i usiadłyśmy, oczywiście czekałyśmy na mojego brata i jego znajomych oraz na Jim'a i Jenny...

-Ness ?- powiedziała Beka (  tak w skrócie mówimy na Rebekę )
-Tak ? - zapytałam
-Czy Look mówił coś o mnie ?
-Co ? dlaczego miał by coś mówić ? -zapytałam lekko zdziwiona
-Nie....nic - zająknęła się
-Podoba ci się Brad - zaczęłam się śmiać
-Nie !- krzyknęła prawie na całą szkołę
-Ta-ak, Beka i Brad zakochana para..- zaczęłam śpiewać śmiejąc się.
-Nessi ! zamknij się - wrzasnęła i wskazała na nadchodzącego Grega i mojego braciszka.
-Hej dziewczyny -przywitali się
-Hej - Powiedziałyśmy równocześnie
-Możemy się dosiąść ? - zapytał Greg
-Tak, jasne - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Dla was trzymałyśmy miejsce - dopowiedziała Beka
-To super- odpowiedział mój braciszek i usiedli
Gadaliśmy całą przerwę o tym jak to będzie na szkolnej wycieczce, z czego okazało się, że jadą tylko klasy drugie i pierwsze. Będzie extra tylko jest problem...ta wycieczka jest do lasu..:/
Nie wiem czy ja i LBrad pojedziemy, może rodzice powiedzą, że jesteśmy chorzy...no nic będzie co ma być.
Skończyła się przerwa i poszliśmy na lekcje, miałam fizykę...masakra ta babka ma chyba jakieś ADHD łazi jak popaprana i jeszcze jej nie widziałam żeby siedziała cały czas chodzi...nie sory ona biega po klasie..żal !
Zaczęła sprawdzać obecność, jestem 4 w dzienniku.
-Renesmee - krzyknęła
-Jestem - odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Renesme ! żyjesz ? - zapytała
-Tak - odpowiedziałam zdziwiona
- To odpowiadaj jak mówię !- powiedziała zdenerwowana i zaczęła sprawdzać dalej
Bardzo się zdziwiłam bo żaden nauczyciel jeszcze się tak do mnie nie zwrócił..
U niej w klasie są ławki czteroosobowe i siedzieliśmy tak Rebeka, ja, Jenny i Jim.
Zdziwiona zwróciłam się do Jenny.
-Co ona ode mnie chce ? - zapytałam trochę wystraszona
-Nie wiem głupia jest - zaczęłyśmy się śmiać, a z nami Jim i Rebeka
-Co się dzieje !? - krzyknęła pani
-Nie, nic- próbował ratować nas Jim
-To pewnie przez Rensmee ! - zaczęła krzyczeć
-Nie, ja nic...- zaczęłam, ale ta wiedźma mi przerwała
- Nie obchodzi mnie to, ty i twoi koledzy z ławki do dyrektora teraz !!
Więc wyszliśmy ze spuszczonymi głowami, ale za drzwiami tak się śmialiśmy, że nie dało się wytrzymać. Gabinet dyrektora jest na drugim końcu szkoły więc zanim tam doszliśmy minęło dobre 10 minut.
Po drodze obgadywaliśmy panią " Camilę" bo tak się nazywała, ale większość uczniów mówiła na nią "Sramila" żal mi jej.
Doszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem
-Dzień dobry dzieci, w jakiej sprawie ?- zapytał
- No wie pan.....- zaczęłam mówić, ale się zestresowałam
Pan dyrektor zerknął na plan- niech zgadnę Pani Camila was przysyła ?
-Tak - odpowiedział Jim.
- Wracajcie do klasy i powiedzcie, że dostaliście karę - zaśmiał się pan Camwey
-Y..dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy z powrotem.
Nastał nas dzwonek zaraz przed klasą więc postanowiliśmy się jej nawet nie pokazywać.
Poszliśmy zaraz pod klasę mojego brata, ale pani woźna powiedziała, że skrócili im lekcje bo nie ma pani Martiny, która jest moją wychowawczynią i uczy polskiego, ale mniejsza o to. Ja miałam ostatnią lekcję czyli chemię z panią Francescą. Ona jest nawet spoko. Skończyłam lekcje i wyszłam ze szkoły.
Kiedy zaszłam do domu zaczęło się pytanie co tam w szkole ? itp. opowiedziałam im wszystko o dyrektorze i pani Camili. Śmiali się i wydaje mi się, że Pani Sramila wysyła każde dziecko do dyrektora. I dobrze już wie o co chodzi.
Następnego dnia zaszłam do szkoły i po pierwszej lekcji poszliśmy do autobusu, usiadłam z Jenny, a Jim z Rebeką, Brad z Greg' em. Zajechaliśmy do lasu, trochę się stresowałam, ale Brad mnie uspokajał. Wyszliśmy z autobusu i poszliśmy zwiedzać...



niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 9

Następny dzień spędziłam jak zawsze w towarzystwie mojego brata i Jacoba.
Całe wakacje dobrze się bawiliśmy, chodziliśmy po górach, biegaliśmy na polowania. Było super do puki mama nie oznajmiła nam, że od poniedziałku idziemy do szkoły.
Przejęłam się bo jeszcze nigdy tam nie byłam, ale Rebeka dużo mi opowiadała o nauczycielach o klasie i o ludziach ze szkoły. Na pierwszy rzut oka szkoła była fajnym miejscem. Zaczęłam się przygotowywać, mama kupiła mi i Bradowi przybory, a ja i moje kochane ciocie jeździłyśmy po galeriach po jakieś nowe ciuszki do szkoły. Brad, wujek Emmet i Jasper grali w piłkę bo chcieli Brada w drużynie piłkarskiej.

Pierwszy dzień szkoły był całkiem okej, tylko to jest I gimnazjum o wiele więcej przedmiotów niż wymieniała mi Rebeka w wakacje. Siedziałam z nią na każdej lekcji bo Brda był w drugiej kl. gimnazjum, współczuję mu, nie zna tam nikogo.

- Ness jak podoba się w szkole ? - zapytała mnie Rebeka na długiej przerwie
-Jest super ! - krzyknęłam
-Haha...masz szczęście, że nie chodziłaś wcześniej - zaśmiała się
- Tsa...pewnie dlatego się tak  zachwycam -  uśmiechnęłam się i poszłyśmy szukać wolnej ławki na korytarzu.

Spotkałyśmy  Brada z jakimś kolegą, podeszli do nas.

- Hej młoda - tak na mnie mówił od pewnego czasu - jak tam ?
-Dobrze..a zapomniałabym - uśmiechnęłam się - Rebeka to jest mój przybrany brat, Brad, Brad to Rebeka moja najlepsza przyjaciółka - zapoznałam ich.
-Hej - podała mu rękę - miło cię poznać
- Mi również - uśmiechnął się - To jest Greg mój kolega z klasy a to moja młodsza siostra Renesmee w skrócie Ness - zaśmiał się
-Hej - powiedziałam - siadajcie jak chcecie
- Spoko - powiedział Greg

Siedzieliśmy i gadaliśmy tak całą długą przerwę, było super. Nie myślałam, że tak szybko się z kimś zakoleguję. Ogólnie kiedy wróciliśmy do domu wszyscy bez wyjątku wypytywali o kolegów, o nauczycieli i o różne sprawy tylko moi kochani wujkowie pytali o w-f i piłkę nożną. Miałam dość.

-Idę odrabiać lekcję - oznajmiłam, oczywiście kłamałam, w pierwszy dzień szkoły nic nam nie zadawali.
- Dobrze idź kochanie my będziemy za godzinę - odpowiedziała mama

Wyszłam z domu i szłam po woli, nigdzie się nie śpieszyłam. Przed sobą zobaczyłam opartego o drzewo Jacoba, podbiegłam do niego.

-Hej Jack ! - krzyknęłam
-Hej - odpowiedział uśmiechając się - jak tam w szkole ?- zapytał
- A okej, na razie były lekcje organizacyjne, ale jest spoko. - odpowiedziałam
-To dobrze - uśmiechnął się
-Jak chcesz to chodź do mnie - zaproponowałam
-Wiesz muszę już iść, chciałem tylko cię zobaczyć - odpowiedział i po woli się oddalił
-Pa - powiedziałam i poszłam dalej

Weszłam do domu i zaczęłam się nudzić. Nie było co robić. Wzięłam książki i zaczęłam czytać, ja jako pół wampir mam dużo bardziej chłonny mózg i już po chwili umiałam wszystko.  Znałam każde zdanie na pamięć.

Wrócili rodzice i Brad i zastali mnie w kuchni jak robiłam sobie kolację.

-Ness serio będziesz to jadła ? - zapytał z obrzydzeniem Brad
-Tak..przecież nie pójdę teraz na polowanie - odpowiedziałam
-Ale jutro do szkoły po między ludzi - powiedział jakby miał jakiś plan - Mamo ! - krzyknął
-Tak synu ? - odpowiedziała mama
-Czuję głód - powiedział śmiejąc się do mnie.
Tata dziwnie na nas popatrzył, podejrzewał coś przecież czytał nam w myślach, ale zawsze trzymał naszą stronę i nigdy nie wygadał się mamie.
-Okej to może chodźmy całą rodziną na polowanie - zaproponował tata
-Tak ! - krzyknęliśmy z Bradem

Wyszliśmy i pobiegliśmy z szybkością światła na polanę gdzie zawsze polowaliśmy.
Zaczęliśmy szukać zwierzyny.
Ja i Brad polowaliśmy razem, a rodzice gdzieś tam osobno.
Upolowałam chyba ze 3 sarny a Brad chyba 4.
Chciałam poszukać rodziców więc ruszyłam bliżej szlaku, nie wolno nam było tam chodzić, ale ja się nie bałam.
Podeszłam i poczułam jakiś nie znajomy zapach. Nie był to nikt z mojej rodziny, ani z tych dalszych bo pamiętam zapachy po tych wydarzeniach z Volturi......
Był to zapach inny, nie jestem pewna czy wampirzy bo jechało mokrym psem, ale wszystkie wilkołaki znałam. No trudno postanowiłam wrócić do Brada.

-Znalazłaś ich ? - zapytał
-Nie...- odpowiedziała i na razie postanowiłam mu nie mówić o tym zapachu.
-O...ja ich poszukam - zaproponował
-Powiedz, że poszłam spać do domu - krzyknęłam z oddali i pobiegłam prosto do domu.

Kiedy tam zaszłam było całkiem ciemno, tak odrobinkę się bałam..ale raczej w domu nic mi nie będzie.
Poszłam do mojego pokoju i usnęłam.

***********************************************************

Dajcie +1 z góry dzięki.
Komentujcie można ustawić na anonimowy.
Jak będzie chociaż 1 kom. następny rozdział.


piątek, 31 stycznia 2014

Postaci !!

Renesmee Cullen -Główna bohaterka, pół człowiek - pół wampir.
                            Kocha Jacoba. 
                            Najpopularniejsza w szkole. Chodzi do I gimnazjum.


Jacob Black - Wilkołak, przyjaciel rodziny Cullenów.
                       Wpojony w Ness i chce dla niej jak najlepiej.
                       Za wszelką cenę chce ją uszczęśliwić.


Brad Cullen - Przybrany brat Nessie. 
                     Wampir rok starszy od swojej przybranej siostry.
                      Chodzi do II gimnazjum.


Bella Cullen - Mama Ness i Brada.
                     Żona Edwarda, obdarzona tarczą.
                     Wampir. Przyjaciółka Jacoba.

Edward Cullen - Tata Ness i Brada.
                          Wampir, czyta w myślach.
                          Zbytnio nie przepada za Jacobem.


Przyjaciele głównej bohaterki.


Rebeka - Najlepsza przyjaciółka Ness.
              Poznały się w szkole i od tamtego czasu są nie rozłączne.
             Zakochana w Bradzie.

Maddy - Nie przepadała z Ness bo ta była bardziej popularna, lecz teraz się przyjaźnią.
             Inne dziewczyny zazdroszczą jej, że przyjaźni się z Nessie i czasem też urody.

Greg - Kolega Brada z klasy. Przyjaźnią się.
          Zakochany w Maddy od podstawówki.


Jim - Bliźniak Jenny. Przyjaciel Ness i Brada.
       Chodzili wcześniej do podstawówki z Maddy i Gregiem i kiedy Ness doszła od razu się zaprzyjaźnili.

Jenny- Bliźniaczka Jim ' a. Zakochana w Gregu.
          Najlepsza przyjaciółka Ness i Maddy.
         Kiedyś nie znosiła Brada, teraz się przyjaźnią.


Wataha oprócz Jacoba.

  • Leach
  • Setch
  • Sam
Nowi !

Jeremi - Brat Jacoba. Rok młodszy od Nessie.
             Wilkołak zakochany w Reichel.


Reichel - Siostra Sam 'a wilkołak.
              Rok młodsza od Ness.
             Kiedyś się nie lubiły, teraz się przyjaźnią.

Jorge - Wilkołak. Szaleńczo zakochany w Renesmee.
           Nowy w watasze. Nikt nie wie skąd się wziął.

*******************************************************************************
Komentujcie :) z góry dzięki 
Można ustawić na anonimowy.
Dawajcie +1.
Polecam !!
https://www.facebook.com/ZmierzchRobstenCullenCulan?fref=ts

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 8

Następnego dnia byłam bardzo zmęczona bo w przeciwieństwie do mojej rodzinki ja muszę spać.
Zasnęłam o 10, a obudziłam się o 14 więc za dużo nie spałam.
Czekałam na Jacoba, miał przyjechać i mieliśmy jechać tam gdzie miał zabrać mnie wczoraj.
Cały dzień siedziałam u dziadków już nie bałam się być w pobliżu Brada, był dla mnie bardzo miły, pomagał mi i potrafił doradzić, był też przystojny...dobra może nie powinnam to w końcu mój brat, przybrany, ale brat. Usłyszałam kroki na schodach, a po zapachu wywnioskowałam, że to Brad.

-Ness, masz ochotę na spacer ?- zapytał mnie mój braciszek
-No....okej możemy się przejść - uśmiechnęłam się i wyszliśmy na dwór
Szliśmy tak chyba z 10 minut nic się do siebie nie odzywając....musiałam coś powiedzieć nienawidziłam ciszy.

-Brad..?-
-Tak ?- zapytał'
- O czym chciałeś gadać ? - zapytałam bo nie mogłam wytrzymać tej presji
- Wiesz...chciałem trochę z tobą pobyć...- powiedział
-Serio ? a nie mogliśmy posiedzieć w domu przed telewizorem ? - zapytałam trochę zdziwiona
- Nie. Bo ja chciałem być sam na sam z tobą - zaczerwienił się, ale po chwili dodał - Jak z siostrą ...- pierwszy raz nazwał mnie siostrą.
- A. Spoko, ale wiesz nie za długo bo ja jestem umówiona z Jacobem - odpowiedziałam mu z uśmiechem, ale on pomarkotniał
- No właśnie ! czy ty i on...?- zawahał się
- Heh nie ..przyjaźnimy się, kocham go jak przyjaciela :) najlepszego ...- powiedziałam z przekonaniem
-Okej może powinniśmy wracać skoro jesteś umówiona ? - zaproponował
-Dobrze i fajnie, że pogadaliśmy - powiedziałam z uśmiechem
Wracaliśmy nie odzywając się do siebie, kiedy doszliśmy do domu czekał tak już Jacob ze swoim motorem.
- Ness widać, że ktoś na ciebie czeka - oznajmił mój brat
- Tak - przyznałam i pobiegłam tak szybko, że ledwo było mnie widać, podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. - Jacob ! - wrzasnęłam
- Nessie ! - odkrzyknął - jedziemy ?
- Tak tylko zapytam taty - odpowiedziałam
- Coś czuję, że on już wie - uśmiechnął się i spojrzał w górę miał rację stał tam tata i uśmiechał się. Pomachałam mu i wsiadłam na motor.
- Trzymaj się ! - powiedział z uśmiechem Jacob
- okej ! - odpowiedziałam
I ruszyliśmy. Przed wejściem do domu stał Brad i na nas patrzył z dziwnym wyrazem twarzy.
Jechaliśmy dobre 30 minut. Trzymałam się go i było mi bardzo przyjemnie. Niestety stanęliśmy.
Zeszłam z motoru , rozejrzałam się i zobaczyłam,że byliśmy w jakimś sadzie.
-Jacob....- odezwałam się
- Nic nie mów, chodź..- przerwał mi
Szliśmy po między drzewami, aż doszliśmy do pewnej polany całej w kwiatach, było tak pięknie nie zważając na Jacoba zaczęłam biegać po łące.
Jacob patrzył na mnie jakoś tak...inaczej tak ...z zainteresowaniem.
Było cudownie czułam się tak swobodnie ... tak jak nigdy nie czułam się w domu. Przy Jacobie czułam się ....chyba się rozmarzyłam.
- Ness !! bo się przewrócisz - ostrzegł mnie
Obejrzałam się i miał rację nie zauważyłam kamienia i się przewróciłam wpadła prosto na Jacoba i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Czułam się skrępowana, wstałam i się zarumieniłam.

-Przepraszam - odezwałam się zawstydzona
- Nic się nie stało...- uśmiechnął się
- Okej to dobrze - uśmiechnęłam się
- Mówiłem, że się przewrócisz - powiedział tonem mojego taty
Spłoszyłam się i odsunęłam od niego, a on się zaśmiał - no przecież żartuję - powiedział z dziwnym uśmiechem
Zaczęłam się śmiać i nie mogłam przestać.
-Musimy wracać - oznajmił mi
-Kto tak powiedział ?- zapytałam zdziwiona
- Ja to mógłbym jeszcze z tobą tu zostać, ale godzinę ustala Edward - powiedział dowcipnym tonem
- No tak - przytaknęłam
-Chodźmy !
Wstaliśmy i poszliśmy do sadu przez, który przechodziliśmy, zobaczyłam na jednym z drzew takie piękne czerwone jabłko lecz nie sięgałam, chciałam odejść ze smutną miną i zanim się obejrzałam Jacob je dla mnie zerwał. Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam.
- Dzięki Jack - uśmiechnęłam się
- Nie ma sprawy, dla mojej księżniczki wszystko- zaśmiał się
Zarumieniłam się. I kiedy doszliśmy do motoru wsiadłam na niego i mocno złapałam się Jacoba.
Dojechaliśmy do domu dziadków zsiadłam i pożegnałam się z Jack ' em.
Poszłam prosto do mojego domu..szłam i myślałam o dzisiejszym dniu i o paru innych rzeczach.
Doszłam do domu, weszłam do mojego pokoju, przebrałam się i poszłam spać.
***************************************************************************
Proszę o +1 i komentowanie.
Można ustawić na anonimowe :)
Z góry dziękuję :)

Rozdział 7

Obudziłam się, ale Jacoba już nie było. zostawił mi kartkę na, której pisało ” Ness przyjadę po ciebie bądź u dziadków.
                                                                                                                                                                                                                               Jacob
Więc szybko się umyłam, ubrałam i wyszłam, rodziców i tak nie było. Siedzieli u dziadków z tym chłopakiem, znaczy Bradem ..
Może i był miły, ale na pewno starszy ode mnie nie wiem czy się dogadamy, teraz po przemianie będzie tylko żądał krwi więc ja się nie będę do niego zbliżać. Kiedy tak rozmyślałam nawet nie zauważyłam jak doszłam do domu dziadków. Weszłam do środka i od progu przywitała mnie Rose.
-Hej, Nessie nie boisz się tu przebywać ? – zapytała
-Hej,nie raczej nie, a on…- zawahałam się
- Już jest dobrze tylko wiesz głód i te sprawy – wyjaśniła mi moja ciocia
- A no tak..- Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale przerwała mi mama
- Hej Renesmee, jak się czujesz ? – zapytała i przytuliła mnie
- yyy…dobrze, jak tam Brad ? – zapytałam z ciekawości
- Okej. i mam dla ciebie niespodziankę- uśmiechnęła się
- Jaką ! – wrzasnęłam
- Wiesz, że Brad potrzebuje teraz krwi ? – zapytała i mówiła dalej – postanowiłam, że to ty się nim zajmiesz.
- Że jak !! on mnie zje !! – zaczęłam wrzeszczeć
- Nie Ness spokojnie. Będziecie chodzić razem na polowania, ale wiem, że on może być nie opanowany więc dla twojej ochrony będzie chodził z tobą Jacob – uśmiechnęła się
- No chyba, że tak, a no właśnie jestem umówiona z Jacobem.- zarumieniłam się
- O . to weźmiecie Brada ze sobą – powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Co ?! – krzyknęłam a mama spojrzała na mnie takim złowieszczym wzrokiem, że odskoczyłam – To znaczy okej. weźmiemy go.
Wcale nie chciałam go brać. Chciałam pobyć z Jack ‚ em sam na sam, ale nie bo Brad idzie z nami.
Usłyszałam wołanie z dworu. Od razu wiedziałam, że to Jacob. Mama zawołała Brada. Z góry zszedł nawet przystojny chłopak o czarnych włosach, był trochę wyższy ode mnie.
- Hej Nessie – przywitał się
-Hej Brad, to idziesz na swoje pierwsze polowanie ? – zapytałam
- Tak…- odpowiedział wahając się
- To chodźmy- wyszliśmy za drzwi, na dwór gdzie czekał Jacob
- Siemka Ness – krzyknął do mnie – Cześć Brad- przywitał się z moim bratem
-Hej – odpowiedzieliśmy razem
- Brad idzie z nami bo musi zapolować i ja przy okazji też coś zjem – odpowiedziałam śmiejąc się
- No okej – odpowiedział Jacob trochę zawiedziony.
- To idziemy ? – zapytał Brad – coś mnie pali w gardle – oznajmił. To głód trzeba było się śpieszyć.
Po drodze gadaliśmy o wampirach i wilkołakach. Musiałam mu co nieco wytłumaczyć i Jacob też.
Doszliśmy na polanę gdzie zazwyczaj polowaliśmy.
- To tutaj – oznajmił Jack
- Zamknij oczy – zwróciłam się do Brada – i słuchaj
- Ok. – odpwiedział
- Słyszysz coś ?- zapytałam
- Tak sarny – odpowiedział mi
- To je zaatakuj – podpowiedziałam mu
- Okej – odpowiedział i jak wiatr pobiegł do nich.
Ja  z Jacobem mieliśmy chwilę dla siebie.
-Ness…- zawahał się
- Tak ? – zapytałam
- Pytałaś mnie wczoraj o wpojenie tak ? – widać, że był zestresowany
- No, ale nie mogłeś o tym gadać…
- Niby tak, bo nie powinienem
- To czemu ciągniesz ten temat ? -zapytałam
- Bo muszę ci to wyjaśnić…- tłumaczył – mam wybrankę od jej urodzenia wpoiłem się w nią, kiedy tylko ją zobaczyłem – powiedział
-Ahmm..no pewnie…- zasmuciłam się prawie płakałam, ale on podszedł do mnie przykucnął bo był dużo wyższy i powiedział
-Ness to ty jesteś moją wybranką ! – oznajmił mi trzymając mnie w talii. Byłam taka szczęśliwa, że się tego nie dało opisać.
- Co ?! dlaczego mi nie powiedziałeś ? – zapytałam
- Twój tata nie pozwalał, ale wczoraj po naszej rozmowie zrozumiał, że powinnaś wiedzieć – Tata czytał w myślach więc nie
musiał nawet wiedzieć o naszej rozmowie, wystarczy, że poszuka w mojej lub Jacoba głowie jakiejś myśli i proszę.
- Jacob ja…-zawahałam się
- Nic nie mów – uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
Zarumieniłam się, byłam taka szczęśliwa, że to ja będę z Jacobem do końca życia. Wrócił Brad.
-I jak było na polowaniu ? – zapytałam
- A spoko wracamy ? – zaproponował
- Jasne – odpowiedziałam.
Całą drogę powrotną Jacob trzymał mnie za rękę. Serce waliło mi jak dzwon na kościele.
Niestety kiedy doszliśmy musieliśmy się pożegnać. Weszłam z Bradem do domu i wszyscy zaczęli wypytywać, a my im opowiadaliśmy i tylko tata od czasu do czasu się do mnie uśmiechał już wiedział, że wiem o wpojeniu. Siedzieliśmy tak całą noc.
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie Jacob znowu przyjedzie i zabierze mnie tam gadzie chciał zabrać mnie dzisiaj.
*********************************************************
Ostatni ze starych rozdziałów !!
proszę o +1 i komentarze .
Jeżeli będą 2 komentarze dodam następny :)

Rozdział 6

Podeszłam bliżej i zauważyłam….
Roksana trzymała za rękę chłopaka może 13 może 14 lat .
Co to miało znaczyć ? gdzie jest Jacob i Rosalie ?
- Hej Alice, gdzie jest Jacob i Rose ?- zapytałam. Chłopak  popatrzył na mnie jakby pierwszy raz dziewczynę na oczy widział.
- Hej Nessie poszli do domu na chwilę zaraz wrócą – uśmiechnęła się i zaczęła rozmawiać z Roksaną
Jacob wrócił, popatrzył na swoją dziewczynę, na mnie i jeszcze raz na tamtą. W końcu coś powiedział
-Hej Ness poznaj Roksi moją dziewczynę – podszedł do niej objął w pasie i przytulił
- Hej jestem Renesmee – podeszłam do dziewczyny
-  Miło cię poznać jestem Roksana – na pierwszy rzut oka była miła, podałyśmy sobie ręce.
- Nessie to jest Brad – powiedział i wskazał na chłopaka – Brad to jest Renesmee
Chłopak podszedł do mnie i podał mi rękę. Chyba się czegoś wystraszył bo odskoczył.
Nadeszli moi rodzice. Byli bardzo zadowoleni i weseli, cały czas patrzyli na chłopaka.
- Renesmee to twój nowy brat – oznajmiła mi mama z takim blaskiem w oczach jakiego u niej jeszcze nie widziałam.
- Co?! jak to ? to to nie miał być niemowlak ?- zapytałam, nie byłam zła, ale rozczarowana
- No miał, ale zmieniłam zdanie – mama się uśmiechnęła
- Jacob zabierz stąd Roksanę, Rosalie zaprowadź Ness do domu – rozkazał tata i na tych miast rozkazy zostały spęłnione
- Rose co oni będą robić ? – szepnęłam
- Chcą go jak najszybciej przemienić – oznajmiła mi
- A. no tak….
Weszłyśmy do salonu i nagle rozległ się wrzask chłopca, lecz za chwilę znikł i nastała cisza.
Carlisle przyniósł chłopaka do domu i zaniósł na górę. Szkoda mi go było strasznie się miotał, był pod wpływem jadu.
- Nessie !!- usłyszałam wołanie z dworu. Wyjrzałam przez okno, to Jacob.
Wyszłam do niego z uśmiechem.
-Coś się stało ?- zapytałam
- Nic takiego, pójdziemy się przejść ?
- Jasne ! – wykrzyknęłam, uwielbiałam spacery z Jack ‚em
Szliśmy tak w milczeniu dobre parę minut , wreszcie się odezwałam
- O czym chciałeś pogadać ?
- Tak ogólnie, ale chciałem ci coś wyjaśnić – powiedział z dziwnym wyrazem twarzy
- Tak ? – byłąm strasznie ciekawa
- Zerwałem z Roksaną
- Co ?! dlaczego ? – zapytałam. Byłam zadowolona może teraz będzie spędzał ze mną więcej czasu
- Nie mogę ci na razie wyjaśnić, ale kiedyś na pewno się dowiesz- uśmiechnął się. Miał taki śliczny uśmiech
- Ok. a mogę o coś zapytać ? – zapytałam bo nie to męczyło dnie i noce
- Pewnie księżniczko – uśmiechnął się szyderczo
Zarumieniłam się na słowo ” księżniczko” i on chyba to zauważył bo się zaśmiał – Mama opowiadała mi o was wilkołakach i wspomniała  o wpojeniu…mówiła, że Sam wpoił się w Emili itp. ale nic nie mówiła o tobie. Wpoiłeś się w kogoś ?
- Ness ja nie wiem nic o żadnym wpojeniu ! – zrobił dziwaczną minę, ale mu nie wierzyłam Jacob nie umie kłamać
- Jack nie umiesz kłamać powiedz mi proszę – zrobiłam taką proszącą minę.
- Nessie !Nie mogę teraz o tym mówić, kiedyś się dowiesz – odpowiedział mi strasznie zdesperowany
- Dobrze przepraszam
- Nic się nie stało kochanie po prostu nie lubię o tym mówić – tłumaczył mi. Powiedział ” kochanie” na ten wyraz serce mi mocniej zabiło.- wracajmy już co ?- zaproponował
- Okej, ale wiesz w domu Cullenów  jest teraz ten chłopak i nie chcę tam iść – wyjaśniłam
- Dobrze to chodźmy do ciebie – uśmiechnął się
Zaszliśmy do mojego domu. Weszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy na  łóżku.
-Jacob ?
- Tak ?
- Czy ty mnie lubisz ? – zapytałam
- Ness ! jak możesz sądzić inaczej ja cię kocham – uśmiechnął się i mnie przytulił
Serce mi mocniej zabiło też go kochałam. Rozmawialiśmy jeszcze długo o tym nowym bracie i o innych bzdurach. Do póki nie zasnęłam.
********************************************************************************
Proszę o komentarze :)

Rozdział 5

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
Wstałam i poszłam zobaczyć kto to, ale rodzice mnie wyprzedzili.  Była to Alice i Rosalie. Ciekawe co chciały bo zazwyczaj nie przychodzą razem, ale ze swoimi wybrankami życia.
- Hej kochane co tu robicie?- zapytała mama
- Wpadłyśmy do Nessie porozmawiać wiece o czym- Oznajmiła Alice.
- Już wszystko wiem- Odezwałam się
- Wiem miałam wizję, w której… a nie ważne, chodźmy do ciebie!- Nakazała Alice
-Dobrze- Przytaknęłam, bo byłam bardzo ciekawa co mają mi do powiedzenia.
Weszłyśmy do pokoju i kazały mi usiąść.. to nie było w ich stylu, może się coś stało?
hmm… wątpię, ale nigdy się tak nie zachowywały to było dziwne nawet jak na nie..
- Kochanie chcemy z tobą porozmawiać o tym nowym dziecku, wiesz że rodzice będą kochali ciebie i ją lub jego tak samo jak ciebie.- Oznajmiłam mi Alice
-Yyy..wiem nie musicie mi tego tłumaczyć – Oburzyłam się.
- Dobrze wiemy…ale miałam wizję, gdzie ty i nowe rodzeństwo strasznie się kłócicie i nie chcę by to się spełniło- Powiedziała Al.
- Jak to kłócimy się o co chodzi- Dopytywałam z ciekawości
-No tak wrzeszczałaś na nie, że zabrało ci całą rodzinę, rodziców, Jackoba, przyjaciół- Powiedziała Rosalie.
-Jackoba? ! – zapytałam z oburzeniem – przecież mnie i jego nic nie łączy…
- No niby tak…ale lubisz go ? – zapytała Rosalie z obrzydzeniem
- Jak brata,  przyjaciela…..
- Opiekuna – przerwały mi oby dwie
-Skąd wiedziałyście, że to powiem ? – zdziwiłam się bo nawet wizje Alice nie mogły tego przewidzieć
- A…tak jakoś, ale nie o Jackoba tutaj chodzi. Rodzice chcą tego dziecka, ale to ty zawsze będziesz naszą ulubienicą – pocieszyły mnie
- Dzięki i obiecuję, że postaram się z nim albo nią nie kłócić
- To dobrze. Kochanie my lecimy, widzimy się na ” obiedzie” – u Rosalie obiad znaczył polowanie, a ja bardzo dawno nie byłam zazwyczaj chodziłam z rodzicami, ale chyba zacznę chodzić z moimi ciociami i wujkami będzie zabawnie.
- To do zobaczenia – pożegnałam się i odprowadziłam je do drzwi. Tak szybko zniknęły, że nawet nie zdążyłam mrugnąć..
Wróciłam do domu i mama od razu zaczęła wypytywać ” co chciały” ,” o czym gadałyśmy” itp. ale ja nie odpowiadałam. Powiedziałam tylko, że jestem głodna i idę na polowanie z Rose i Al.
- Dobrze kochanie, ale się ubierz jakoś stosownie – powiedziała mama tonem, którego jeszcze u niej nie słyszałam
- Okej. – odpowiedziałam przybita
Ubrałam moje ulubione legginsy oczywiście czarne i czerwoną tunikę ze srebrnym paskiem. Wyszłam na polanę gdzie zawsze  się spotykamy, zauważyłam Emmeta, Jaspera i Alece, ale Rose nie widziałam. Widziałam jeszcze jakąś dziewczynę. To była Roksana dziewczyna Jacoba lecz jego nie było. Co ona miała by tu robić sama ? to było na maksa dziwne…ja się dowiem o co chodzi !
Podeszłam bliżej i zauważyłam….
********************************************************************
Proszę o komentarze i +1

Rozdział 4

Mamy dla ciebie niespodziankę – powiedział tata

-Jaką, jaką!!- wrzasnęłam
-Mam nadzieję, że będziesz taka szczęśliwa jak my – Powiedziała mama z błyskiem w oczach.
-Zaczynam się bać – Szczerze się przestraszyłam.
- Nie musisz … chyba – Zapewnił mnie tata i puścił mi oczko.
- Okej to mówcie – Pośpieszałam ich.
- Dobrze usiądź kochanie, bo możesz zemdleć, ale mam nadzieję, że jesteś już taka dorosła, że możemy ci wszystko powiedzieć- Jakoś dziwnie zachowywał się tata.
- Tak no dobrze mówcie- Zniecierpliwiona i ciekawa pospieszałam rodziców.
- Okej, okej więc..postanowiliśmy z mamą, że skoro ty jesteś taka cudowna to chcielibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko – Powiedział tata szczęśliwy jak nigdy.
- ……..yyy jak – Zamurowało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
- Kochanie o nic się nie martw, adoptujemy małego noworodka, a potem jak już będzie mniej więcej w twoim wieku czyli ok 13 lat przemienimy go.
- I to waszym zdaniem takie proste?- Zapytałam ze zdziwieniem.
- No nie, ale dziadek nam powiedział, że można tak zrobić to jedyny sposób żeby mieć jeszcze jedno dziecko.
- yhm..ja..chyba muszę się z tym przespać..pójdę już- Powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Potem długo leżałam i rozmyślałam o nowym dziecku, o tym czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, jak będzie miało na imię, czy rodzice pozwolą mi je nazwać, czy znajdą potem dla mnie czas. Ale gnębiło mnie też, że mimo moich problemów z tym nowym dzieckiem, to nadal myślałam o Jackobie i tej Roksanie i, że byłam na maksa zazdrosna chociaż nie wiem dlaczego, bo powinnam się cieszyć jego szczęściem. Potem nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o jakiejś 10:00 nigdy tak późno nie wstaję , ale wczoraj leżałam do późna więc.. . Kiedy wyszłam do kuchni nikogo nie było, było cicho jak makiem zasiał. Chyba nigdy nie miałam takiego spokoju.
I właśnie w tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
*************************************************************************
Komentujcie, dawajcie +1
Dzięki :**