Ubrałam się i umyłam, jeść nie musiałam więc zaczekałam na Look'a i wyszliśmy do szkoły.
Po drodze spotkaliśmy Jenny i Jim'a, całą drogę gadaliśmy o jakiś głupotach...masakra, śmialiśmy się całą drogę. Zaszliśmy do szkoły i spotkaliśmy Rebekę :)
Poszliśmy do klasy a Brad z Greg' em.
Pierwszy polski z moją wychowawczynią czyli pół lekcji przegadaliśmy o sprawach organizacyjnych.
Moja pani jest sweet ♥ Uwielbiam mieć z nią lekcje...
Następną lekcję miałam z wychowawczynią Brada czyli matematykę. Nie cierpię tej lekcji. Potem mieliśmy długą przerwę i jak zawsze znalazłyśmy z Rebeką wolną ławkę i usiadłyśmy, oczywiście czekałyśmy na mojego brata i jego znajomych oraz na Jim'a i Jenny...
-Ness ?- powiedziała Beka ( tak w skrócie mówimy na Rebekę )
-Tak ? - zapytałam
-Czy Look mówił coś o mnie ?
-Co ? dlaczego miał by coś mówić ? -zapytałam lekko zdziwiona
-Nie....nic - zająknęła się
-Podoba ci się Brad - zaczęłam się śmiać
-Nie !- krzyknęła prawie na całą szkołę
-Ta-ak, Beka i Brad zakochana para..- zaczęłam śpiewać śmiejąc się.
-Nessi ! zamknij się - wrzasnęła i wskazała na nadchodzącego Grega i mojego braciszka.
-Hej dziewczyny -przywitali się
-Hej - Powiedziałyśmy równocześnie
-Możemy się dosiąść ? - zapytał Greg
-Tak, jasne - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Dla was trzymałyśmy miejsce - dopowiedziała Beka
-To super- odpowiedział mój braciszek i usiedli
Gadaliśmy całą przerwę o tym jak to będzie na szkolnej wycieczce, z czego okazało się, że jadą tylko klasy drugie i pierwsze. Będzie extra tylko jest problem...ta wycieczka jest do lasu..:/
Nie wiem czy ja i LBrad pojedziemy, może rodzice powiedzą, że jesteśmy chorzy...no nic będzie co ma być.
Skończyła się przerwa i poszliśmy na lekcje, miałam fizykę...masakra ta babka ma chyba jakieś ADHD łazi jak popaprana i jeszcze jej nie widziałam żeby siedziała cały czas chodzi...nie sory ona biega po klasie..żal !
Zaczęła sprawdzać obecność, jestem 4 w dzienniku.
-Renesmee - krzyknęła
-Jestem - odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Renesme ! żyjesz ? - zapytała
-Tak - odpowiedziałam zdziwiona
- To odpowiadaj jak mówię !- powiedziała zdenerwowana i zaczęła sprawdzać dalej
Bardzo się zdziwiłam bo żaden nauczyciel jeszcze się tak do mnie nie zwrócił..
U niej w klasie są ławki czteroosobowe i siedzieliśmy tak Rebeka, ja, Jenny i Jim.
Zdziwiona zwróciłam się do Jenny.
-Co ona ode mnie chce ? - zapytałam trochę wystraszona
-Nie wiem głupia jest - zaczęłyśmy się śmiać, a z nami Jim i Rebeka
-Co się dzieje !? - krzyknęła pani
-Nie, nic- próbował ratować nas Jim
-To pewnie przez Rensmee ! - zaczęła krzyczeć
-Nie, ja nic...- zaczęłam, ale ta wiedźma mi przerwała
- Nie obchodzi mnie to, ty i twoi koledzy z ławki do dyrektora teraz !!
Więc wyszliśmy ze spuszczonymi głowami, ale za drzwiami tak się śmialiśmy, że nie dało się wytrzymać. Gabinet dyrektora jest na drugim końcu szkoły więc zanim tam doszliśmy minęło dobre 10 minut.
Po drodze obgadywaliśmy panią " Camilę" bo tak się nazywała, ale większość uczniów mówiła na nią "Sramila" żal mi jej.
Doszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem
-Dzień dobry dzieci, w jakiej sprawie ?- zapytał
- No wie pan.....- zaczęłam mówić, ale się zestresowałam
Pan dyrektor zerknął na plan- niech zgadnę Pani Camila was przysyła ?
-Tak - odpowiedział Jim.
- Wracajcie do klasy i powiedzcie, że dostaliście karę - zaśmiał się pan Camwey
-Y..dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy z powrotem.
Nastał nas dzwonek zaraz przed klasą więc postanowiliśmy się jej nawet nie pokazywać.
Poszliśmy zaraz pod klasę mojego brata, ale pani woźna powiedziała, że skrócili im lekcje bo nie ma pani Martiny, która jest moją wychowawczynią i uczy polskiego, ale mniejsza o to. Ja miałam ostatnią lekcję czyli chemię z panią Francescą. Ona jest nawet spoko. Skończyłam lekcje i wyszłam ze szkoły.
Kiedy zaszłam do domu zaczęło się pytanie co tam w szkole ? itp. opowiedziałam im wszystko o dyrektorze i pani Camili. Śmiali się i wydaje mi się, że Pani Sramila wysyła każde dziecko do dyrektora. I dobrze już wie o co chodzi.Następnego dnia zaszłam do szkoły i po pierwszej lekcji poszliśmy do autobusu, usiadłam z Jenny, a Jim z Rebeką, Brad z Greg' em. Zajechaliśmy do lasu, trochę się stresowałam, ale Brad mnie uspokajał. Wyszliśmy z autobusu i poszliśmy zwiedzać...
Super rozdział bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń