Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 stycznia 2014

Postaci !!

Renesmee Cullen -Główna bohaterka, pół człowiek - pół wampir.
                            Kocha Jacoba. 
                            Najpopularniejsza w szkole. Chodzi do I gimnazjum.


Jacob Black - Wilkołak, przyjaciel rodziny Cullenów.
                       Wpojony w Ness i chce dla niej jak najlepiej.
                       Za wszelką cenę chce ją uszczęśliwić.


Brad Cullen - Przybrany brat Nessie. 
                     Wampir rok starszy od swojej przybranej siostry.
                      Chodzi do II gimnazjum.


Bella Cullen - Mama Ness i Brada.
                     Żona Edwarda, obdarzona tarczą.
                     Wampir. Przyjaciółka Jacoba.

Edward Cullen - Tata Ness i Brada.
                          Wampir, czyta w myślach.
                          Zbytnio nie przepada za Jacobem.


Przyjaciele głównej bohaterki.


Rebeka - Najlepsza przyjaciółka Ness.
              Poznały się w szkole i od tamtego czasu są nie rozłączne.
             Zakochana w Bradzie.

Maddy - Nie przepadała z Ness bo ta była bardziej popularna, lecz teraz się przyjaźnią.
             Inne dziewczyny zazdroszczą jej, że przyjaźni się z Nessie i czasem też urody.

Greg - Kolega Brada z klasy. Przyjaźnią się.
          Zakochany w Maddy od podstawówki.


Jim - Bliźniak Jenny. Przyjaciel Ness i Brada.
       Chodzili wcześniej do podstawówki z Maddy i Gregiem i kiedy Ness doszła od razu się zaprzyjaźnili.

Jenny- Bliźniaczka Jim ' a. Zakochana w Gregu.
          Najlepsza przyjaciółka Ness i Maddy.
         Kiedyś nie znosiła Brada, teraz się przyjaźnią.


Wataha oprócz Jacoba.

  • Leach
  • Setch
  • Sam
Nowi !

Jeremi - Brat Jacoba. Rok młodszy od Nessie.
             Wilkołak zakochany w Reichel.


Reichel - Siostra Sam 'a wilkołak.
              Rok młodsza od Ness.
             Kiedyś się nie lubiły, teraz się przyjaźnią.

Jorge - Wilkołak. Szaleńczo zakochany w Renesmee.
           Nowy w watasze. Nikt nie wie skąd się wziął.

*******************************************************************************
Komentujcie :) z góry dzięki 
Można ustawić na anonimowy.
Dawajcie +1.
Polecam !!
https://www.facebook.com/ZmierzchRobstenCullenCulan?fref=ts

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 8

Następnego dnia byłam bardzo zmęczona bo w przeciwieństwie do mojej rodzinki ja muszę spać.
Zasnęłam o 10, a obudziłam się o 14 więc za dużo nie spałam.
Czekałam na Jacoba, miał przyjechać i mieliśmy jechać tam gdzie miał zabrać mnie wczoraj.
Cały dzień siedziałam u dziadków już nie bałam się być w pobliżu Brada, był dla mnie bardzo miły, pomagał mi i potrafił doradzić, był też przystojny...dobra może nie powinnam to w końcu mój brat, przybrany, ale brat. Usłyszałam kroki na schodach, a po zapachu wywnioskowałam, że to Brad.

-Ness, masz ochotę na spacer ?- zapytał mnie mój braciszek
-No....okej możemy się przejść - uśmiechnęłam się i wyszliśmy na dwór
Szliśmy tak chyba z 10 minut nic się do siebie nie odzywając....musiałam coś powiedzieć nienawidziłam ciszy.

-Brad..?-
-Tak ?- zapytał'
- O czym chciałeś gadać ? - zapytałam bo nie mogłam wytrzymać tej presji
- Wiesz...chciałem trochę z tobą pobyć...- powiedział
-Serio ? a nie mogliśmy posiedzieć w domu przed telewizorem ? - zapytałam trochę zdziwiona
- Nie. Bo ja chciałem być sam na sam z tobą - zaczerwienił się, ale po chwili dodał - Jak z siostrą ...- pierwszy raz nazwał mnie siostrą.
- A. Spoko, ale wiesz nie za długo bo ja jestem umówiona z Jacobem - odpowiedziałam mu z uśmiechem, ale on pomarkotniał
- No właśnie ! czy ty i on...?- zawahał się
- Heh nie ..przyjaźnimy się, kocham go jak przyjaciela :) najlepszego ...- powiedziałam z przekonaniem
-Okej może powinniśmy wracać skoro jesteś umówiona ? - zaproponował
-Dobrze i fajnie, że pogadaliśmy - powiedziałam z uśmiechem
Wracaliśmy nie odzywając się do siebie, kiedy doszliśmy do domu czekał tak już Jacob ze swoim motorem.
- Ness widać, że ktoś na ciebie czeka - oznajmił mój brat
- Tak - przyznałam i pobiegłam tak szybko, że ledwo było mnie widać, podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. - Jacob ! - wrzasnęłam
- Nessie ! - odkrzyknął - jedziemy ?
- Tak tylko zapytam taty - odpowiedziałam
- Coś czuję, że on już wie - uśmiechnął się i spojrzał w górę miał rację stał tam tata i uśmiechał się. Pomachałam mu i wsiadłam na motor.
- Trzymaj się ! - powiedział z uśmiechem Jacob
- okej ! - odpowiedziałam
I ruszyliśmy. Przed wejściem do domu stał Brad i na nas patrzył z dziwnym wyrazem twarzy.
Jechaliśmy dobre 30 minut. Trzymałam się go i było mi bardzo przyjemnie. Niestety stanęliśmy.
Zeszłam z motoru , rozejrzałam się i zobaczyłam,że byliśmy w jakimś sadzie.
-Jacob....- odezwałam się
- Nic nie mów, chodź..- przerwał mi
Szliśmy po między drzewami, aż doszliśmy do pewnej polany całej w kwiatach, było tak pięknie nie zważając na Jacoba zaczęłam biegać po łące.
Jacob patrzył na mnie jakoś tak...inaczej tak ...z zainteresowaniem.
Było cudownie czułam się tak swobodnie ... tak jak nigdy nie czułam się w domu. Przy Jacobie czułam się ....chyba się rozmarzyłam.
- Ness !! bo się przewrócisz - ostrzegł mnie
Obejrzałam się i miał rację nie zauważyłam kamienia i się przewróciłam wpadła prosto na Jacoba i oboje wylądowaliśmy na ziemi. Czułam się skrępowana, wstałam i się zarumieniłam.

-Przepraszam - odezwałam się zawstydzona
- Nic się nie stało...- uśmiechnął się
- Okej to dobrze - uśmiechnęłam się
- Mówiłem, że się przewrócisz - powiedział tonem mojego taty
Spłoszyłam się i odsunęłam od niego, a on się zaśmiał - no przecież żartuję - powiedział z dziwnym uśmiechem
Zaczęłam się śmiać i nie mogłam przestać.
-Musimy wracać - oznajmił mi
-Kto tak powiedział ?- zapytałam zdziwiona
- Ja to mógłbym jeszcze z tobą tu zostać, ale godzinę ustala Edward - powiedział dowcipnym tonem
- No tak - przytaknęłam
-Chodźmy !
Wstaliśmy i poszliśmy do sadu przez, który przechodziliśmy, zobaczyłam na jednym z drzew takie piękne czerwone jabłko lecz nie sięgałam, chciałam odejść ze smutną miną i zanim się obejrzałam Jacob je dla mnie zerwał. Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam.
- Dzięki Jack - uśmiechnęłam się
- Nie ma sprawy, dla mojej księżniczki wszystko- zaśmiał się
Zarumieniłam się. I kiedy doszliśmy do motoru wsiadłam na niego i mocno złapałam się Jacoba.
Dojechaliśmy do domu dziadków zsiadłam i pożegnałam się z Jack ' em.
Poszłam prosto do mojego domu..szłam i myślałam o dzisiejszym dniu i o paru innych rzeczach.
Doszłam do domu, weszłam do mojego pokoju, przebrałam się i poszłam spać.
***************************************************************************
Proszę o +1 i komentowanie.
Można ustawić na anonimowe :)
Z góry dziękuję :)

Rozdział 7

Obudziłam się, ale Jacoba już nie było. zostawił mi kartkę na, której pisało ” Ness przyjadę po ciebie bądź u dziadków.
                                                                                                                                                                                                                               Jacob
Więc szybko się umyłam, ubrałam i wyszłam, rodziców i tak nie było. Siedzieli u dziadków z tym chłopakiem, znaczy Bradem ..
Może i był miły, ale na pewno starszy ode mnie nie wiem czy się dogadamy, teraz po przemianie będzie tylko żądał krwi więc ja się nie będę do niego zbliżać. Kiedy tak rozmyślałam nawet nie zauważyłam jak doszłam do domu dziadków. Weszłam do środka i od progu przywitała mnie Rose.
-Hej, Nessie nie boisz się tu przebywać ? – zapytała
-Hej,nie raczej nie, a on…- zawahałam się
- Już jest dobrze tylko wiesz głód i te sprawy – wyjaśniła mi moja ciocia
- A no tak..- Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale przerwała mi mama
- Hej Renesmee, jak się czujesz ? – zapytała i przytuliła mnie
- yyy…dobrze, jak tam Brad ? – zapytałam z ciekawości
- Okej. i mam dla ciebie niespodziankę- uśmiechnęła się
- Jaką ! – wrzasnęłam
- Wiesz, że Brad potrzebuje teraz krwi ? – zapytała i mówiła dalej – postanowiłam, że to ty się nim zajmiesz.
- Że jak !! on mnie zje !! – zaczęłam wrzeszczeć
- Nie Ness spokojnie. Będziecie chodzić razem na polowania, ale wiem, że on może być nie opanowany więc dla twojej ochrony będzie chodził z tobą Jacob – uśmiechnęła się
- No chyba, że tak, a no właśnie jestem umówiona z Jacobem.- zarumieniłam się
- O . to weźmiecie Brada ze sobą – powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- Co ?! – krzyknęłam a mama spojrzała na mnie takim złowieszczym wzrokiem, że odskoczyłam – To znaczy okej. weźmiemy go.
Wcale nie chciałam go brać. Chciałam pobyć z Jack ‚ em sam na sam, ale nie bo Brad idzie z nami.
Usłyszałam wołanie z dworu. Od razu wiedziałam, że to Jacob. Mama zawołała Brada. Z góry zszedł nawet przystojny chłopak o czarnych włosach, był trochę wyższy ode mnie.
- Hej Nessie – przywitał się
-Hej Brad, to idziesz na swoje pierwsze polowanie ? – zapytałam
- Tak…- odpowiedział wahając się
- To chodźmy- wyszliśmy za drzwi, na dwór gdzie czekał Jacob
- Siemka Ness – krzyknął do mnie – Cześć Brad- przywitał się z moim bratem
-Hej – odpowiedzieliśmy razem
- Brad idzie z nami bo musi zapolować i ja przy okazji też coś zjem – odpowiedziałam śmiejąc się
- No okej – odpowiedział Jacob trochę zawiedziony.
- To idziemy ? – zapytał Brad – coś mnie pali w gardle – oznajmił. To głód trzeba było się śpieszyć.
Po drodze gadaliśmy o wampirach i wilkołakach. Musiałam mu co nieco wytłumaczyć i Jacob też.
Doszliśmy na polanę gdzie zazwyczaj polowaliśmy.
- To tutaj – oznajmił Jack
- Zamknij oczy – zwróciłam się do Brada – i słuchaj
- Ok. – odpwiedział
- Słyszysz coś ?- zapytałam
- Tak sarny – odpowiedział mi
- To je zaatakuj – podpowiedziałam mu
- Okej – odpowiedział i jak wiatr pobiegł do nich.
Ja  z Jacobem mieliśmy chwilę dla siebie.
-Ness…- zawahał się
- Tak ? – zapytałam
- Pytałaś mnie wczoraj o wpojenie tak ? – widać, że był zestresowany
- No, ale nie mogłeś o tym gadać…
- Niby tak, bo nie powinienem
- To czemu ciągniesz ten temat ? -zapytałam
- Bo muszę ci to wyjaśnić…- tłumaczył – mam wybrankę od jej urodzenia wpoiłem się w nią, kiedy tylko ją zobaczyłem – powiedział
-Ahmm..no pewnie…- zasmuciłam się prawie płakałam, ale on podszedł do mnie przykucnął bo był dużo wyższy i powiedział
-Ness to ty jesteś moją wybranką ! – oznajmił mi trzymając mnie w talii. Byłam taka szczęśliwa, że się tego nie dało opisać.
- Co ?! dlaczego mi nie powiedziałeś ? – zapytałam
- Twój tata nie pozwalał, ale wczoraj po naszej rozmowie zrozumiał, że powinnaś wiedzieć – Tata czytał w myślach więc nie
musiał nawet wiedzieć o naszej rozmowie, wystarczy, że poszuka w mojej lub Jacoba głowie jakiejś myśli i proszę.
- Jacob ja…-zawahałam się
- Nic nie mów – uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
Zarumieniłam się, byłam taka szczęśliwa, że to ja będę z Jacobem do końca życia. Wrócił Brad.
-I jak było na polowaniu ? – zapytałam
- A spoko wracamy ? – zaproponował
- Jasne – odpowiedziałam.
Całą drogę powrotną Jacob trzymał mnie za rękę. Serce waliło mi jak dzwon na kościele.
Niestety kiedy doszliśmy musieliśmy się pożegnać. Weszłam z Bradem do domu i wszyscy zaczęli wypytywać, a my im opowiadaliśmy i tylko tata od czasu do czasu się do mnie uśmiechał już wiedział, że wiem o wpojeniu. Siedzieliśmy tak całą noc.
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie Jacob znowu przyjedzie i zabierze mnie tam gadzie chciał zabrać mnie dzisiaj.
*********************************************************
Ostatni ze starych rozdziałów !!
proszę o +1 i komentarze .
Jeżeli będą 2 komentarze dodam następny :)

Rozdział 6

Podeszłam bliżej i zauważyłam….
Roksana trzymała za rękę chłopaka może 13 może 14 lat .
Co to miało znaczyć ? gdzie jest Jacob i Rosalie ?
- Hej Alice, gdzie jest Jacob i Rose ?- zapytałam. Chłopak  popatrzył na mnie jakby pierwszy raz dziewczynę na oczy widział.
- Hej Nessie poszli do domu na chwilę zaraz wrócą – uśmiechnęła się i zaczęła rozmawiać z Roksaną
Jacob wrócił, popatrzył na swoją dziewczynę, na mnie i jeszcze raz na tamtą. W końcu coś powiedział
-Hej Ness poznaj Roksi moją dziewczynę – podszedł do niej objął w pasie i przytulił
- Hej jestem Renesmee – podeszłam do dziewczyny
-  Miło cię poznać jestem Roksana – na pierwszy rzut oka była miła, podałyśmy sobie ręce.
- Nessie to jest Brad – powiedział i wskazał na chłopaka – Brad to jest Renesmee
Chłopak podszedł do mnie i podał mi rękę. Chyba się czegoś wystraszył bo odskoczył.
Nadeszli moi rodzice. Byli bardzo zadowoleni i weseli, cały czas patrzyli na chłopaka.
- Renesmee to twój nowy brat – oznajmiła mi mama z takim blaskiem w oczach jakiego u niej jeszcze nie widziałam.
- Co?! jak to ? to to nie miał być niemowlak ?- zapytałam, nie byłam zła, ale rozczarowana
- No miał, ale zmieniłam zdanie – mama się uśmiechnęła
- Jacob zabierz stąd Roksanę, Rosalie zaprowadź Ness do domu – rozkazał tata i na tych miast rozkazy zostały spęłnione
- Rose co oni będą robić ? – szepnęłam
- Chcą go jak najszybciej przemienić – oznajmiła mi
- A. no tak….
Weszłyśmy do salonu i nagle rozległ się wrzask chłopca, lecz za chwilę znikł i nastała cisza.
Carlisle przyniósł chłopaka do domu i zaniósł na górę. Szkoda mi go było strasznie się miotał, był pod wpływem jadu.
- Nessie !!- usłyszałam wołanie z dworu. Wyjrzałam przez okno, to Jacob.
Wyszłam do niego z uśmiechem.
-Coś się stało ?- zapytałam
- Nic takiego, pójdziemy się przejść ?
- Jasne ! – wykrzyknęłam, uwielbiałam spacery z Jack ‚em
Szliśmy tak w milczeniu dobre parę minut , wreszcie się odezwałam
- O czym chciałeś pogadać ?
- Tak ogólnie, ale chciałem ci coś wyjaśnić – powiedział z dziwnym wyrazem twarzy
- Tak ? – byłąm strasznie ciekawa
- Zerwałem z Roksaną
- Co ?! dlaczego ? – zapytałam. Byłam zadowolona może teraz będzie spędzał ze mną więcej czasu
- Nie mogę ci na razie wyjaśnić, ale kiedyś na pewno się dowiesz- uśmiechnął się. Miał taki śliczny uśmiech
- Ok. a mogę o coś zapytać ? – zapytałam bo nie to męczyło dnie i noce
- Pewnie księżniczko – uśmiechnął się szyderczo
Zarumieniłam się na słowo ” księżniczko” i on chyba to zauważył bo się zaśmiał – Mama opowiadała mi o was wilkołakach i wspomniała  o wpojeniu…mówiła, że Sam wpoił się w Emili itp. ale nic nie mówiła o tobie. Wpoiłeś się w kogoś ?
- Ness ja nie wiem nic o żadnym wpojeniu ! – zrobił dziwaczną minę, ale mu nie wierzyłam Jacob nie umie kłamać
- Jack nie umiesz kłamać powiedz mi proszę – zrobiłam taką proszącą minę.
- Nessie !Nie mogę teraz o tym mówić, kiedyś się dowiesz – odpowiedział mi strasznie zdesperowany
- Dobrze przepraszam
- Nic się nie stało kochanie po prostu nie lubię o tym mówić – tłumaczył mi. Powiedział ” kochanie” na ten wyraz serce mi mocniej zabiło.- wracajmy już co ?- zaproponował
- Okej, ale wiesz w domu Cullenów  jest teraz ten chłopak i nie chcę tam iść – wyjaśniłam
- Dobrze to chodźmy do ciebie – uśmiechnął się
Zaszliśmy do mojego domu. Weszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy na  łóżku.
-Jacob ?
- Tak ?
- Czy ty mnie lubisz ? – zapytałam
- Ness ! jak możesz sądzić inaczej ja cię kocham – uśmiechnął się i mnie przytulił
Serce mi mocniej zabiło też go kochałam. Rozmawialiśmy jeszcze długo o tym nowym bracie i o innych bzdurach. Do póki nie zasnęłam.
********************************************************************************
Proszę o komentarze :)

Rozdział 5

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
Wstałam i poszłam zobaczyć kto to, ale rodzice mnie wyprzedzili.  Była to Alice i Rosalie. Ciekawe co chciały bo zazwyczaj nie przychodzą razem, ale ze swoimi wybrankami życia.
- Hej kochane co tu robicie?- zapytała mama
- Wpadłyśmy do Nessie porozmawiać wiece o czym- Oznajmiła Alice.
- Już wszystko wiem- Odezwałam się
- Wiem miałam wizję, w której… a nie ważne, chodźmy do ciebie!- Nakazała Alice
-Dobrze- Przytaknęłam, bo byłam bardzo ciekawa co mają mi do powiedzenia.
Weszłyśmy do pokoju i kazały mi usiąść.. to nie było w ich stylu, może się coś stało?
hmm… wątpię, ale nigdy się tak nie zachowywały to było dziwne nawet jak na nie..
- Kochanie chcemy z tobą porozmawiać o tym nowym dziecku, wiesz że rodzice będą kochali ciebie i ją lub jego tak samo jak ciebie.- Oznajmiłam mi Alice
-Yyy..wiem nie musicie mi tego tłumaczyć – Oburzyłam się.
- Dobrze wiemy…ale miałam wizję, gdzie ty i nowe rodzeństwo strasznie się kłócicie i nie chcę by to się spełniło- Powiedziała Al.
- Jak to kłócimy się o co chodzi- Dopytywałam z ciekawości
-No tak wrzeszczałaś na nie, że zabrało ci całą rodzinę, rodziców, Jackoba, przyjaciół- Powiedziała Rosalie.
-Jackoba? ! – zapytałam z oburzeniem – przecież mnie i jego nic nie łączy…
- No niby tak…ale lubisz go ? – zapytała Rosalie z obrzydzeniem
- Jak brata,  przyjaciela…..
- Opiekuna – przerwały mi oby dwie
-Skąd wiedziałyście, że to powiem ? – zdziwiłam się bo nawet wizje Alice nie mogły tego przewidzieć
- A…tak jakoś, ale nie o Jackoba tutaj chodzi. Rodzice chcą tego dziecka, ale to ty zawsze będziesz naszą ulubienicą – pocieszyły mnie
- Dzięki i obiecuję, że postaram się z nim albo nią nie kłócić
- To dobrze. Kochanie my lecimy, widzimy się na ” obiedzie” – u Rosalie obiad znaczył polowanie, a ja bardzo dawno nie byłam zazwyczaj chodziłam z rodzicami, ale chyba zacznę chodzić z moimi ciociami i wujkami będzie zabawnie.
- To do zobaczenia – pożegnałam się i odprowadziłam je do drzwi. Tak szybko zniknęły, że nawet nie zdążyłam mrugnąć..
Wróciłam do domu i mama od razu zaczęła wypytywać ” co chciały” ,” o czym gadałyśmy” itp. ale ja nie odpowiadałam. Powiedziałam tylko, że jestem głodna i idę na polowanie z Rose i Al.
- Dobrze kochanie, ale się ubierz jakoś stosownie – powiedziała mama tonem, którego jeszcze u niej nie słyszałam
- Okej. – odpowiedziałam przybita
Ubrałam moje ulubione legginsy oczywiście czarne i czerwoną tunikę ze srebrnym paskiem. Wyszłam na polanę gdzie zawsze  się spotykamy, zauważyłam Emmeta, Jaspera i Alece, ale Rose nie widziałam. Widziałam jeszcze jakąś dziewczynę. To była Roksana dziewczyna Jacoba lecz jego nie było. Co ona miała by tu robić sama ? to było na maksa dziwne…ja się dowiem o co chodzi !
Podeszłam bliżej i zauważyłam….
********************************************************************
Proszę o komentarze i +1

Rozdział 4

Mamy dla ciebie niespodziankę – powiedział tata

-Jaką, jaką!!- wrzasnęłam
-Mam nadzieję, że będziesz taka szczęśliwa jak my – Powiedziała mama z błyskiem w oczach.
-Zaczynam się bać – Szczerze się przestraszyłam.
- Nie musisz … chyba – Zapewnił mnie tata i puścił mi oczko.
- Okej to mówcie – Pośpieszałam ich.
- Dobrze usiądź kochanie, bo możesz zemdleć, ale mam nadzieję, że jesteś już taka dorosła, że możemy ci wszystko powiedzieć- Jakoś dziwnie zachowywał się tata.
- Tak no dobrze mówcie- Zniecierpliwiona i ciekawa pospieszałam rodziców.
- Okej, okej więc..postanowiliśmy z mamą, że skoro ty jesteś taka cudowna to chcielibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko – Powiedział tata szczęśliwy jak nigdy.
- ……..yyy jak – Zamurowało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
- Kochanie o nic się nie martw, adoptujemy małego noworodka, a potem jak już będzie mniej więcej w twoim wieku czyli ok 13 lat przemienimy go.
- I to waszym zdaniem takie proste?- Zapytałam ze zdziwieniem.
- No nie, ale dziadek nam powiedział, że można tak zrobić to jedyny sposób żeby mieć jeszcze jedno dziecko.
- yhm..ja..chyba muszę się z tym przespać..pójdę już- Powiedziałam i wyszłam z kuchni.
Potem długo leżałam i rozmyślałam o nowym dziecku, o tym czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, jak będzie miało na imię, czy rodzice pozwolą mi je nazwać, czy znajdą potem dla mnie czas. Ale gnębiło mnie też, że mimo moich problemów z tym nowym dzieckiem, to nadal myślałam o Jackobie i tej Roksanie i, że byłam na maksa zazdrosna chociaż nie wiem dlaczego, bo powinnam się cieszyć jego szczęściem. Potem nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się o jakiejś 10:00 nigdy tak późno nie wstaję , ale wczoraj leżałam do późna więc.. . Kiedy wyszłam do kuchni nikogo nie było, było cicho jak makiem zasiał. Chyba nigdy nie miałam takiego spokoju.
I właśnie w tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
*************************************************************************
Komentujcie, dawajcie +1
Dzięki :**

Rozdział 3

Kiedy przyjechali rodzice…

- Hej kochani, Ness! jak się udały zakupy?- spytała mama.

- Okej dzięki, ale niestety nic nie kupiłam.- odpowiedziałam załamując głos.

- Ale dlaczego?- spytał tata.

- Nic mi się nie podobało i już, kiedy idziemy do domu?- Odpowiedziałam i zarazem spytałam.

-Dopiero przyjechaliśmy, ale masz klucze jak chcesz to idź- powiedział tata.

- Okej- odpowiedziałam i wyszłam powolnym krokiem, uslyszałam tylko jak

mama pytała kogoś, pewnie Rosalie co mi się stało, a dalej już nic.

Poszłam więc do domu, do mojego pokoju i wylegiwałam się na łużku, bo co w takiej chwili można zrobić? Raczej tylko się załamać.

Jacob był jak brat, przyjaciel i opiekun od początku mojego istnienia nas coś łączyło i nie wiedziałam co. Rodzice mieli przede mną wiele tajemnic oczywiście oprócz tego, że jestem Dhampirem (Pół człowiekiem pół wampirem) i pochodzę ze świata innego niż się ludziom wydaje, wiem też kim jest Jacob wilkołakiem (zmiennokształtnym) a poza tym już niczego. Dobrze przynajmniej tyle wiedzieć.

I leżałam tak przez parę godzin dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Nie byli to rodzice, bo oni zawsze wchodzą bez pukania, a więc kto?

Domyślałam się to Jacob… zaprosiłam go do środka i usiedliśmy przy stole.

- Hej Ness! – krzyknął Jack

- Cześć – odpowiedziałam smętnie

- Coś się stało? teraz możesz mi powiedzieć- Pytał głupio

- Nie, ale zastanawiam się… a już nic- przerwałam

- Pytaj śmiało- powiedział

- Okej ale się nie obrazisz? – musiała spytać

- Nie obiecuję- odpowiedział

- Okej, kim była ta dziewczyna, którą całowałeś w galerii?- zapytałam

- Yyyyy…to moja dziewczyna Roksana…- Odpowiedział wahając się.

- Ahhh.. no tak pewnie bo kogo innego mógłbyś całować- odpowiedziała trochę zazdrosna

- Nie bądź wredna, a może raczej zazdrosna?- zaśmiał się.

- Ja!! Nigdy! co ty sobie myślisz- zrobiłam się czerwona jak burak

- No tak pewnie, a ty nie jesteś trochę za młoda żeby  się interesować? – zapytał ironicznie

- Mam 4 miesiące a wyglądam na 13 lat – odpowiedziałam

- Piękne 13 lat … znaczy ładna jesteś to miałem na myśli. okej ja będę już leciał.

- Pa. Jacob musisz wpadać częściej – zaśmiałam się i zaczerwieniłam pewnie

po tym, jak powiedział, że jestem ładna no ale się przecież nie przyznam.

- Pa i okej piękna.- wyszedł a ja zaczerwieniłam się jeszcze bardziej, dobrze, że tego nie widział.

A potem poszłam do pokoju i znowu leżała na łóżku rozmyślając o naszej rozmowie. Dopóki nie przyszli rodzice..

- Hej Ness! mamy dla ciebie niespodziankę..- powiedział tata.
*******************************************************************

Dawajcie +1 i komentarze.
Z góry dzięki <3

Rozdział 2

Kiedy….
Zobaczyłam  jak całuje się z jakąś dziewczyną, poczułam się tak jakoś, jakby zdradzona, chociaż to nie był mój chłopak ani nic z tych rzeczy..nie wiem poczułam jak moje serce się łamie i w pewnej sekundzie popłynęła mi łza.
Chyba mnie zobaczył bo przestał ją całować i zbliżał się w moją stronę, a ja się odsuwałam.
Kiedyś myślałam, że nas coś łączy ale teraz rozumiem, że to był tylko wymysł mojej wyobraźni.
Nessie!!-Krzyczał
A ja nic po prostu się odsuwałam byłam coraz dalej, ale w końcu mnie dogonił.
Otarłam łzę i przywitałam się -Hej
-Coś się stało?-Spytał, jakby nie wiedział, przecież on zawsze był wobec mnie bardzo opiekuńczy i kochany.
-Nie nic, wszystko dobrze-skłamałam
-To okej, co tu robisz sama? – Niby się interesował
-Jestem na zakupach z Rose i Alice, a ty co tu robisz nigdy nie lubiłeś tu przychodzić?- musiałam spytać to było silniejsze ode mnie.
-Jestem tu tak jakoś przypadkiem- oczywiście kłamał
-Ahh..no tak-westchnęłam
-Oj.. chyba idzie blondi to ja będę spadał- powiedział szybko i odwrócił się w stronę dziewczyny, którą całował.
-Tak to pa-odpowiedziałam.
-Pa..do zobaczenia – pożegnał się.
Poczułam jakby ktoś kopnął mnie z całej siły w serce, ale nie mogłam tego ujawnić bo przyszła Rosalie, a Jacob zniknął gdzieś ze swoją dziewczyną.
-Hej Ness czemu nic nie kupiłaś? – spytała Ros
Nie mogłam powiedzieć jej, że widziałam się z Jacobem bo od razu powiedziała by rodzicom, którzy są już na mnie wystarczająco wściekli.
Hej, nic mi się nie podobało, a ty co kupiłaś? – Spytałam spokojnie
-A takie tam bzdety dwie słodkie żółciutkie koszulki dla Emmeta- jak je zobaczyłam to o mały włos nie padłam ze śmiechu- Super buty dla mnie, i taką słodką torebkę.
- Em będzie słodko wyglądał w tych koszulkach- zachichotałam
-O patrz idzie Al.- Oznajmiła mi Rose
Alice jak zawsze niosła kilkanaście toreb z ciuchami, butami itp.
- To super możemy jechać- powiedziałam
Po chwili już byłyśmy w samochodzie. W trakcie jazdy nie odezwałam się ani słowem, myślałam o tym co zaszło między mną a Jacobem w Galerii.
Kiedy dojechałyśmy na miejsce Em stał już przy drzwiach i pytał co mu kupiłyśmy. Ja oczywiście w śmiech, bo nie mogłam wytrzymać z tych dwóch żółciutkich koszulek.
- Co jest Ness- spytał mnie Emmet
- Nie nic przymierz koszulki, które Rose dla cb. wybrała- Oznajmiłam chichocząc
- O Nie!!!!- Krzyknął kiedy je zobaczył.
W tym samym momencie przyjechali rodzice…
*****************************************************************************
Proszę o komentarze :)
Dawajcie +1 :)

Rozdział 1

Kontynuacja mojego starego bloga !
Te rozdziały już znacie, ale jeszcze dzisiaj napiszę nowy !
*********************************************************************************
*Oczami Nessie *

Minęły już 2 miesiące po tych wszystkich wydarzeniach z Volturi, wyglądam już na trzynastolatkę. I podobno jestem bardzo podobna do Belli w co niestety wątpię, ale nie o tym chciałam opowiedzieć. No więc było tak :

 Pewnego słonecznego ranka zeszłam na śniadanie, mama i tata już siedzieli przy stole i czekali na mnie, ponieważ oni nigdy nie zaczynali beze mnie posiłku. Więc usiadłam.

-Hej mamo, cześć tato- przywitałam się.

-Witaj Ness – powiedział tata

- Hej Renesmee – przywitała się mama

- Nakładaj sobie i jedz.- rozkazał mi Edward.

- Dobrze – Odpowiedziałam- lecz jestem umówiona z Alice i Rose na zakupy.

- Trudno będą musiały zaczekać – Trzymała stronę taty mama.

* Działo się tak dlatego, że ostatniego wieczoru wróciłam późno od Rebeki ( najlepszej przyjaciółki ) *

- Dobrze wiem, że jesteście źli, ale tłumaczyłam się już, jej tata później wrócił i musiałam dłużej zostać – próbowałam się tłumaczyć

- Tak, tak już to słyszeliśmy prawda Bello ? – spytał mamę tata.

- Tak – przytaknęła mu.

- No dobrze już zjadłam czy mogę wyjść ?  - spytałam.

- Teraz tak – odpowiedział Edward.

- Dzięki – powiedziałam i wyszłam z kuchni jak najszybciej.

* zazwyczaj rodzice nie są dla mnie tacy ostrzy, ponieważ mają mnie jedną chociaż ostatnio troszkę przeholowałam przyznam się szczerze. *

Poszłam, bo miałam blisko, do domu dziadków i przywitałam się ze wszystkimi.

- Hej wszystkim!! – krzyknęłam.- i od razu usłyszałam jak zbierają się i schodzą do mnie wszyscy członkowie rodziny.

Myślę, że to dla tego, że raczej mnie lubią, albo jestem najmłodsza.

- Hej Ness !- krzyknęła Rose- spóźniłaś się – dodała po chwili.

- Właśnie co się stało na nasze sobotnie zakupy przychodzisz zawsze punktualnie a dzisiaj co? – wypytywała Alice.

- Mam tak jakby szlaban, bo byłam wczoraj za długo u Rebeki… – przyznałam się i dodałam po chwili- to nie moja wina jej tata musiał później wrócić.

- Już dobrze jedziemy do galerii bo nam ją zamkną – śmiała się Alice

- Al ma racje! – krzyknęła Rose.

I po chwili byłyśmy już w galerii.

- Ja pójdę do sklepu z butami bo mi się popsuły – oznajmiła Rose

- Ja z sukienkami, mam niedługo urodziny koleżanki.- powiedziała Alice i pobiegła z radością.

A ja jak zawsze zostałam sama chociaż to dobrze w końcu miałam własną kartę kredytową. W pewnym momencie zobaczyłam Jacoba…

To dla mnie dziwne bo po ostatnich zdarzeniach z Volturi go nie widziałam. Już miałam do niego podejść kiedy…

******************************************

Proszę o komentarze :)