Łączna liczba wyświetleń

środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 5

W tym momencie ktoś zapukał do drzwi…
Wstałam i poszłam zobaczyć kto to, ale rodzice mnie wyprzedzili.  Była to Alice i Rosalie. Ciekawe co chciały bo zazwyczaj nie przychodzą razem, ale ze swoimi wybrankami życia.
- Hej kochane co tu robicie?- zapytała mama
- Wpadłyśmy do Nessie porozmawiać wiece o czym- Oznajmiła Alice.
- Już wszystko wiem- Odezwałam się
- Wiem miałam wizję, w której… a nie ważne, chodźmy do ciebie!- Nakazała Alice
-Dobrze- Przytaknęłam, bo byłam bardzo ciekawa co mają mi do powiedzenia.
Weszłyśmy do pokoju i kazały mi usiąść.. to nie było w ich stylu, może się coś stało?
hmm… wątpię, ale nigdy się tak nie zachowywały to było dziwne nawet jak na nie..
- Kochanie chcemy z tobą porozmawiać o tym nowym dziecku, wiesz że rodzice będą kochali ciebie i ją lub jego tak samo jak ciebie.- Oznajmiłam mi Alice
-Yyy..wiem nie musicie mi tego tłumaczyć – Oburzyłam się.
- Dobrze wiemy…ale miałam wizję, gdzie ty i nowe rodzeństwo strasznie się kłócicie i nie chcę by to się spełniło- Powiedziała Al.
- Jak to kłócimy się o co chodzi- Dopytywałam z ciekawości
-No tak wrzeszczałaś na nie, że zabrało ci całą rodzinę, rodziców, Jackoba, przyjaciół- Powiedziała Rosalie.
-Jackoba? ! – zapytałam z oburzeniem – przecież mnie i jego nic nie łączy…
- No niby tak…ale lubisz go ? – zapytała Rosalie z obrzydzeniem
- Jak brata,  przyjaciela…..
- Opiekuna – przerwały mi oby dwie
-Skąd wiedziałyście, że to powiem ? – zdziwiłam się bo nawet wizje Alice nie mogły tego przewidzieć
- A…tak jakoś, ale nie o Jackoba tutaj chodzi. Rodzice chcą tego dziecka, ale to ty zawsze będziesz naszą ulubienicą – pocieszyły mnie
- Dzięki i obiecuję, że postaram się z nim albo nią nie kłócić
- To dobrze. Kochanie my lecimy, widzimy się na ” obiedzie” – u Rosalie obiad znaczył polowanie, a ja bardzo dawno nie byłam zazwyczaj chodziłam z rodzicami, ale chyba zacznę chodzić z moimi ciociami i wujkami będzie zabawnie.
- To do zobaczenia – pożegnałam się i odprowadziłam je do drzwi. Tak szybko zniknęły, że nawet nie zdążyłam mrugnąć..
Wróciłam do domu i mama od razu zaczęła wypytywać ” co chciały” ,” o czym gadałyśmy” itp. ale ja nie odpowiadałam. Powiedziałam tylko, że jestem głodna i idę na polowanie z Rose i Al.
- Dobrze kochanie, ale się ubierz jakoś stosownie – powiedziała mama tonem, którego jeszcze u niej nie słyszałam
- Okej. – odpowiedziałam przybita
Ubrałam moje ulubione legginsy oczywiście czarne i czerwoną tunikę ze srebrnym paskiem. Wyszłam na polanę gdzie zawsze  się spotykamy, zauważyłam Emmeta, Jaspera i Alece, ale Rose nie widziałam. Widziałam jeszcze jakąś dziewczynę. To była Roksana dziewczyna Jacoba lecz jego nie było. Co ona miała by tu robić sama ? to było na maksa dziwne…ja się dowiem o co chodzi !
Podeszłam bliżej i zauważyłam….
********************************************************************
Proszę o komentarze i +1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz