Trochę się stresowałam tą wycieczką, a mama specjalnie nas wysłała do szkoły. Równie dobrze mogli nas zostawić w domu, oni wiedzą, że możemy się nie powstrzymać i zaatakować, ale nie oczywiście...bo ona wie lepiej !dobra nie będę obgadywać mojej własnej mamy..
Poszliśmy zwiedzać las ..heheh...dziwne ja i Brad zwiedzamy go praktycznie co noc.
Poszłam z Rebeką i Jenny taką długą ścieżką przez gęste krzaki, chłopaki woleli się nie przemęczać :p
żal ! poszli najprostszą ścieżką jaką się dało..
-Nessi ?- powiedziała do mnie Jenny
-Tak ?- zapytałam
-Wyglądasz jak byś chodziła tym lasem codziennie - powiedziała z lekkim zdziwieniem
-Co ?! , ja nie...o czym ty gadasz- odpowiedziałam wystraszona
-Nie bój się żartuję przecież - zaśmiały się oby dwie, a ja z nimi
-Rebeka, chodźcie poszukamy chłopaków - zaproponowałam
-No okej, ale jak my ich teraz znajdziemy ? -zapytała
- Jakoś może nam się uda - uśmiechnęłam się i pociągnęłam nosem, poczułam dziwny zapach..to nie był nikt z naszej grupy bo do wszystkich już się przyzwyczaiłam, był to zapach inny niż wszystkie. Pachniał trochę jak...a nie to absurdalne, ale czułam się jakby nas obserwował, strasznie się bałam. Zrobiłam przerażoną minę.
-Nessi nic ci nie jest ? - zapytały dziewczyny
-Nie tylko...y..wydawało mi się, że zobaczyłam jakieś duże zwierze, może wrócimy do chłopaków - próbowałam się tłumaczyć
-Jasne ! - odpowiedziały
Poszłyśmy ich szukać, ale po drodze spotkałyśmy największą lalunię w szkole, oczywiście popisywała się swoim tańcem, wywyższała się bo była straszliwie bogata i niestety chodziła ze mną do klasy...ja też jestem bogata a się nie wywyższam. Przechodziłyśmy i próbowałyśmy ją ominąć, ale oczywiście mnie zaczepiła.
-Ness ! - krzyknęła
-Tak ? Maddy ?- zapytałam
-Nessi przecież nie chcę się z tobą kłócić - powiedziała takim głosem jakby na serio tak było
-Okej to czego chcesz ? - zapytałam
-Nie gadaj z nią szkoda czasu - powiedziała Jenny- nie lubiła jej bo on przedszkola się musiała z nią użerać
- Nie mówię do ciebie ! - krzyknęła Maddy
- Dziewczyny !! - wrzasnęłam - Maddy o czym chcesz gadać - wróciłam do tematu
- Chcę żebyśmy się już się kłóciły- powiedziała
- Czyli chcesz się z nami kolegować ? - zapytałam zdziwiona
- No......niby...znaczy...tak - powiedziała jąkając się
-Ale..- nie dokończyła Beka
-Obiecaj, że nie będziesz zachowywać się jak bogata małolata
-Obiecuję..chciałam się z wami przyjaźnić od początku roku, ale bałam się zapytać - powiedziała
-Okej, idziemy teraz do mojego brata i chłopaków idziesz ? - zaproponowałam, a dziewczyny przytaknęły
-No mogę pójść - odpowiedziała
I poszłyśmy dalej. Po drodze gadałyśmy o szkole tanecznej do, której Mad chodziła 4 lata, ale ją zamknęli. Szczerze szkoda. Maddy i Jenny znalazły wspólny język, obje interesowały się tańcem, szczerze mówiąc ja i Beka też to lubiłyśmy. Doszłyśmy do chłopców.
-Hej dziewczyny...- powiedzieli i zamarli widząc z nami Mad
-Hej..-powiedziałyśmy- znacie już Maddy ? teraz się przyjaźnimy - wyjaśniłam
-Hej - powiedziała Mad
-No hej - powiedzieli
Zaczęliśmy gadać o jakiś głupotach i chłopaki cały czas pytali jak to się stało, że się kolegujemy a my po prostu już się z tego śmiałyśmy wszystkie 4. Usłyszeliśmy wołanie pani Martiny, zebraliśmy się i poszliśmy w stronę autobusu gadając o nadchodzącym " Dniu Chłopaka ". Podobno z tej okazji ma się odbyć jakaś dyskoteka. Zaszliśmy do autobusu, usiadłyśmy na miejscach, ja z Maddy i odjechaliśmy.
*****************************************************************
Proszę o +1 i komentarze, można ustawić na anonimowy :)
Z góry dzięki :D
Łączna liczba wyświetleń
sobota, 15 lutego 2014
środa, 12 lutego 2014
Rozdział 10.
Obudziłam się to było już widno, bałam się, że spóźniłam się do szkoły, ale tata zawołał, że mam jeszcze pół godziny. Dobrze wiedział, że wstałam, czasem mi ta jego moc przeszkadza bo nie mogę swobodnie myśleć na przykład o Jacobie...albo o tym co zwęszyłam wczoraj.
Ubrałam się i umyłam, jeść nie musiałam więc zaczekałam na Look'a i wyszliśmy do szkoły.
Po drodze spotkaliśmy Jenny i Jim'a, całą drogę gadaliśmy o jakiś głupotach...masakra, śmialiśmy się całą drogę. Zaszliśmy do szkoły i spotkaliśmy Rebekę :)
Poszliśmy do klasy a Brad z Greg' em.
Pierwszy polski z moją wychowawczynią czyli pół lekcji przegadaliśmy o sprawach organizacyjnych.
Moja pani jest sweet ♥ Uwielbiam mieć z nią lekcje...
Następną lekcję miałam z wychowawczynią Brada czyli matematykę. Nie cierpię tej lekcji. Potem mieliśmy długą przerwę i jak zawsze znalazłyśmy z Rebeką wolną ławkę i usiadłyśmy, oczywiście czekałyśmy na mojego brata i jego znajomych oraz na Jim'a i Jenny...
-Ness ?- powiedziała Beka ( tak w skrócie mówimy na Rebekę )
-Tak ? - zapytałam
-Czy Look mówił coś o mnie ?
-Co ? dlaczego miał by coś mówić ? -zapytałam lekko zdziwiona
-Nie....nic - zająknęła się
-Podoba ci się Brad - zaczęłam się śmiać
-Nie !- krzyknęła prawie na całą szkołę
-Ta-ak, Beka i Brad zakochana para..- zaczęłam śpiewać śmiejąc się.
-Nessi ! zamknij się - wrzasnęła i wskazała na nadchodzącego Grega i mojego braciszka.
-Hej dziewczyny -przywitali się
-Hej - Powiedziałyśmy równocześnie
-Możemy się dosiąść ? - zapytał Greg
-Tak, jasne - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Dla was trzymałyśmy miejsce - dopowiedziała Beka
-To super- odpowiedział mój braciszek i usiedli
Gadaliśmy całą przerwę o tym jak to będzie na szkolnej wycieczce, z czego okazało się, że jadą tylko klasy drugie i pierwsze. Będzie extra tylko jest problem...ta wycieczka jest do lasu..:/
Nie wiem czy ja i LBrad pojedziemy, może rodzice powiedzą, że jesteśmy chorzy...no nic będzie co ma być.
Skończyła się przerwa i poszliśmy na lekcje, miałam fizykę...masakra ta babka ma chyba jakieś ADHD łazi jak popaprana i jeszcze jej nie widziałam żeby siedziała cały czas chodzi...nie sory ona biega po klasie..żal !
Zaczęła sprawdzać obecność, jestem 4 w dzienniku.
-Renesmee - krzyknęła
-Jestem - odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Renesme ! żyjesz ? - zapytała
-Tak - odpowiedziałam zdziwiona
- To odpowiadaj jak mówię !- powiedziała zdenerwowana i zaczęła sprawdzać dalej
Bardzo się zdziwiłam bo żaden nauczyciel jeszcze się tak do mnie nie zwrócił..
U niej w klasie są ławki czteroosobowe i siedzieliśmy tak Rebeka, ja, Jenny i Jim.
Zdziwiona zwróciłam się do Jenny.
-Co ona ode mnie chce ? - zapytałam trochę wystraszona
-Nie wiem głupia jest - zaczęłyśmy się śmiać, a z nami Jim i Rebeka
-Co się dzieje !? - krzyknęła pani
-Nie, nic- próbował ratować nas Jim
-To pewnie przez Rensmee ! - zaczęła krzyczeć
-Nie, ja nic...- zaczęłam, ale ta wiedźma mi przerwała
- Nie obchodzi mnie to, ty i twoi koledzy z ławki do dyrektora teraz !!
Więc wyszliśmy ze spuszczonymi głowami, ale za drzwiami tak się śmialiśmy, że nie dało się wytrzymać. Gabinet dyrektora jest na drugim końcu szkoły więc zanim tam doszliśmy minęło dobre 10 minut.
Po drodze obgadywaliśmy panią " Camilę" bo tak się nazywała, ale większość uczniów mówiła na nią "Sramila" żal mi jej.
Doszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem
-Dzień dobry dzieci, w jakiej sprawie ?- zapytał
- No wie pan.....- zaczęłam mówić, ale się zestresowałam
Pan dyrektor zerknął na plan- niech zgadnę Pani Camila was przysyła ?
-Tak - odpowiedział Jim.
- Wracajcie do klasy i powiedzcie, że dostaliście karę - zaśmiał się pan Camwey
-Y..dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy z powrotem.
Nastał nas dzwonek zaraz przed klasą więc postanowiliśmy się jej nawet nie pokazywać.
Poszliśmy zaraz pod klasę mojego brata, ale pani woźna powiedziała, że skrócili im lekcje bo nie ma pani Martiny, która jest moją wychowawczynią i uczy polskiego, ale mniejsza o to. Ja miałam ostatnią lekcję czyli chemię z panią Francescą. Ona jest nawet spoko. Skończyłam lekcje i wyszłam ze szkoły.
Kiedy zaszłam do domu zaczęło się pytanie co tam w szkole ? itp. opowiedziałam im wszystko o dyrektorze i pani Camili. Śmiali się i wydaje mi się, że Pani Sramila wysyła każde dziecko do dyrektora. I dobrze już wie o co chodzi.
Następnego dnia zaszłam do szkoły i po pierwszej lekcji poszliśmy do autobusu, usiadłam z Jenny, a Jim z Rebeką, Brad z Greg' em. Zajechaliśmy do lasu, trochę się stresowałam, ale Brad mnie uspokajał. Wyszliśmy z autobusu i poszliśmy zwiedzać...
Ubrałam się i umyłam, jeść nie musiałam więc zaczekałam na Look'a i wyszliśmy do szkoły.
Po drodze spotkaliśmy Jenny i Jim'a, całą drogę gadaliśmy o jakiś głupotach...masakra, śmialiśmy się całą drogę. Zaszliśmy do szkoły i spotkaliśmy Rebekę :)
Poszliśmy do klasy a Brad z Greg' em.
Pierwszy polski z moją wychowawczynią czyli pół lekcji przegadaliśmy o sprawach organizacyjnych.
Moja pani jest sweet ♥ Uwielbiam mieć z nią lekcje...
Następną lekcję miałam z wychowawczynią Brada czyli matematykę. Nie cierpię tej lekcji. Potem mieliśmy długą przerwę i jak zawsze znalazłyśmy z Rebeką wolną ławkę i usiadłyśmy, oczywiście czekałyśmy na mojego brata i jego znajomych oraz na Jim'a i Jenny...
-Ness ?- powiedziała Beka ( tak w skrócie mówimy na Rebekę )
-Tak ? - zapytałam
-Czy Look mówił coś o mnie ?
-Co ? dlaczego miał by coś mówić ? -zapytałam lekko zdziwiona
-Nie....nic - zająknęła się
-Podoba ci się Brad - zaczęłam się śmiać
-Nie !- krzyknęła prawie na całą szkołę
-Ta-ak, Beka i Brad zakochana para..- zaczęłam śpiewać śmiejąc się.
-Nessi ! zamknij się - wrzasnęła i wskazała na nadchodzącego Grega i mojego braciszka.
-Hej dziewczyny -przywitali się
-Hej - Powiedziałyśmy równocześnie
-Możemy się dosiąść ? - zapytał Greg
-Tak, jasne - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy
- Dla was trzymałyśmy miejsce - dopowiedziała Beka
-To super- odpowiedział mój braciszek i usiedli
Gadaliśmy całą przerwę o tym jak to będzie na szkolnej wycieczce, z czego okazało się, że jadą tylko klasy drugie i pierwsze. Będzie extra tylko jest problem...ta wycieczka jest do lasu..:/
Nie wiem czy ja i LBrad pojedziemy, może rodzice powiedzą, że jesteśmy chorzy...no nic będzie co ma być.
Skończyła się przerwa i poszliśmy na lekcje, miałam fizykę...masakra ta babka ma chyba jakieś ADHD łazi jak popaprana i jeszcze jej nie widziałam żeby siedziała cały czas chodzi...nie sory ona biega po klasie..żal !
Zaczęła sprawdzać obecność, jestem 4 w dzienniku.
-Renesmee - krzyknęła
-Jestem - odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Renesme ! żyjesz ? - zapytała
-Tak - odpowiedziałam zdziwiona
- To odpowiadaj jak mówię !- powiedziała zdenerwowana i zaczęła sprawdzać dalej
Bardzo się zdziwiłam bo żaden nauczyciel jeszcze się tak do mnie nie zwrócił..
U niej w klasie są ławki czteroosobowe i siedzieliśmy tak Rebeka, ja, Jenny i Jim.
Zdziwiona zwróciłam się do Jenny.
-Co ona ode mnie chce ? - zapytałam trochę wystraszona
-Nie wiem głupia jest - zaczęłyśmy się śmiać, a z nami Jim i Rebeka
-Co się dzieje !? - krzyknęła pani
-Nie, nic- próbował ratować nas Jim
-To pewnie przez Rensmee ! - zaczęła krzyczeć
-Nie, ja nic...- zaczęłam, ale ta wiedźma mi przerwała
- Nie obchodzi mnie to, ty i twoi koledzy z ławki do dyrektora teraz !!
Więc wyszliśmy ze spuszczonymi głowami, ale za drzwiami tak się śmialiśmy, że nie dało się wytrzymać. Gabinet dyrektora jest na drugim końcu szkoły więc zanim tam doszliśmy minęło dobre 10 minut.
Po drodze obgadywaliśmy panią " Camilę" bo tak się nazywała, ale większość uczniów mówiła na nią "Sramila" żal mi jej.
Doszliśmy do gabinetu.
-Dzień dobry - powiedzieliśmy chórem
-Dzień dobry dzieci, w jakiej sprawie ?- zapytał
- No wie pan.....- zaczęłam mówić, ale się zestresowałam
Pan dyrektor zerknął na plan- niech zgadnę Pani Camila was przysyła ?
-Tak - odpowiedział Jim.
- Wracajcie do klasy i powiedzcie, że dostaliście karę - zaśmiał się pan Camwey
-Y..dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy z powrotem.
Nastał nas dzwonek zaraz przed klasą więc postanowiliśmy się jej nawet nie pokazywać.
Poszliśmy zaraz pod klasę mojego brata, ale pani woźna powiedziała, że skrócili im lekcje bo nie ma pani Martiny, która jest moją wychowawczynią i uczy polskiego, ale mniejsza o to. Ja miałam ostatnią lekcję czyli chemię z panią Francescą. Ona jest nawet spoko. Skończyłam lekcje i wyszłam ze szkoły.
Kiedy zaszłam do domu zaczęło się pytanie co tam w szkole ? itp. opowiedziałam im wszystko o dyrektorze i pani Camili. Śmiali się i wydaje mi się, że Pani Sramila wysyła każde dziecko do dyrektora. I dobrze już wie o co chodzi.Następnego dnia zaszłam do szkoły i po pierwszej lekcji poszliśmy do autobusu, usiadłam z Jenny, a Jim z Rebeką, Brad z Greg' em. Zajechaliśmy do lasu, trochę się stresowałam, ale Brad mnie uspokajał. Wyszliśmy z autobusu i poszliśmy zwiedzać...
niedziela, 2 lutego 2014
Rozdział 9
Następny dzień spędziłam jak zawsze w towarzystwie mojego brata i Jacoba.
Całe wakacje dobrze się bawiliśmy, chodziliśmy po górach, biegaliśmy na polowania. Było super do puki mama nie oznajmiła nam, że od poniedziałku idziemy do szkoły.
Przejęłam się bo jeszcze nigdy tam nie byłam, ale Rebeka dużo mi opowiadała o nauczycielach o klasie i o ludziach ze szkoły. Na pierwszy rzut oka szkoła była fajnym miejscem. Zaczęłam się przygotowywać, mama kupiła mi i Bradowi przybory, a ja i moje kochane ciocie jeździłyśmy po galeriach po jakieś nowe ciuszki do szkoły. Brad, wujek Emmet i Jasper grali w piłkę bo chcieli Brada w drużynie piłkarskiej.
Pierwszy dzień szkoły był całkiem okej, tylko to jest I gimnazjum o wiele więcej przedmiotów niż wymieniała mi Rebeka w wakacje. Siedziałam z nią na każdej lekcji bo Brda był w drugiej kl. gimnazjum, współczuję mu, nie zna tam nikogo.
- Ness jak podoba się w szkole ? - zapytała mnie Rebeka na długiej przerwie
-Jest super ! - krzyknęłam
-Haha...masz szczęście, że nie chodziłaś wcześniej - zaśmiała się
- Tsa...pewnie dlatego się tak zachwycam - uśmiechnęłam się i poszłyśmy szukać wolnej ławki na korytarzu.
Spotkałyśmy Brada z jakimś kolegą, podeszli do nas.
- Hej młoda - tak na mnie mówił od pewnego czasu - jak tam ?
-Dobrze..a zapomniałabym - uśmiechnęłam się - Rebeka to jest mój przybrany brat, Brad, Brad to Rebeka moja najlepsza przyjaciółka - zapoznałam ich.
-Hej - podała mu rękę - miło cię poznać
- Mi również - uśmiechnął się - To jest Greg mój kolega z klasy a to moja młodsza siostra Renesmee w skrócie Ness - zaśmiał się
-Hej - powiedziałam - siadajcie jak chcecie
- Spoko - powiedział Greg
Siedzieliśmy i gadaliśmy tak całą długą przerwę, było super. Nie myślałam, że tak szybko się z kimś zakoleguję. Ogólnie kiedy wróciliśmy do domu wszyscy bez wyjątku wypytywali o kolegów, o nauczycieli i o różne sprawy tylko moi kochani wujkowie pytali o w-f i piłkę nożną. Miałam dość.
-Idę odrabiać lekcję - oznajmiłam, oczywiście kłamałam, w pierwszy dzień szkoły nic nam nie zadawali.
- Dobrze idź kochanie my będziemy za godzinę - odpowiedziała mama
Wyszłam z domu i szłam po woli, nigdzie się nie śpieszyłam. Przed sobą zobaczyłam opartego o drzewo Jacoba, podbiegłam do niego.
-Hej Jack ! - krzyknęłam
-Hej - odpowiedział uśmiechając się - jak tam w szkole ?- zapytał
- A okej, na razie były lekcje organizacyjne, ale jest spoko. - odpowiedziałam
-To dobrze - uśmiechnął się
-Jak chcesz to chodź do mnie - zaproponowałam
-Wiesz muszę już iść, chciałem tylko cię zobaczyć - odpowiedział i po woli się oddalił
-Pa - powiedziałam i poszłam dalej
Weszłam do domu i zaczęłam się nudzić. Nie było co robić. Wzięłam książki i zaczęłam czytać, ja jako pół wampir mam dużo bardziej chłonny mózg i już po chwili umiałam wszystko. Znałam każde zdanie na pamięć.
Wrócili rodzice i Brad i zastali mnie w kuchni jak robiłam sobie kolację.
-Ness serio będziesz to jadła ? - zapytał z obrzydzeniem Brad
-Tak..przecież nie pójdę teraz na polowanie - odpowiedziałam
-Ale jutro do szkoły po między ludzi - powiedział jakby miał jakiś plan - Mamo ! - krzyknął
-Tak synu ? - odpowiedziała mama
-Czuję głód - powiedział śmiejąc się do mnie.
Tata dziwnie na nas popatrzył, podejrzewał coś przecież czytał nam w myślach, ale zawsze trzymał naszą stronę i nigdy nie wygadał się mamie.
-Okej to może chodźmy całą rodziną na polowanie - zaproponował tata
-Tak ! - krzyknęliśmy z Bradem
Wyszliśmy i pobiegliśmy z szybkością światła na polanę gdzie zawsze polowaliśmy.
Zaczęliśmy szukać zwierzyny.
Ja i Brad polowaliśmy razem, a rodzice gdzieś tam osobno.
Upolowałam chyba ze 3 sarny a Brad chyba 4.
Chciałam poszukać rodziców więc ruszyłam bliżej szlaku, nie wolno nam było tam chodzić, ale ja się nie bałam.
Podeszłam i poczułam jakiś nie znajomy zapach. Nie był to nikt z mojej rodziny, ani z tych dalszych bo pamiętam zapachy po tych wydarzeniach z Volturi......
Był to zapach inny, nie jestem pewna czy wampirzy bo jechało mokrym psem, ale wszystkie wilkołaki znałam. No trudno postanowiłam wrócić do Brada.
-Znalazłaś ich ? - zapytał
-Nie...- odpowiedziała i na razie postanowiłam mu nie mówić o tym zapachu.
-O...ja ich poszukam - zaproponował
-Powiedz, że poszłam spać do domu - krzyknęłam z oddali i pobiegłam prosto do domu.
Kiedy tam zaszłam było całkiem ciemno, tak odrobinkę się bałam..ale raczej w domu nic mi nie będzie.
Poszłam do mojego pokoju i usnęłam.
***********************************************************
Dajcie +1 z góry dzięki.
Komentujcie można ustawić na anonimowy.
Jak będzie chociaż 1 kom. następny rozdział.
Całe wakacje dobrze się bawiliśmy, chodziliśmy po górach, biegaliśmy na polowania. Było super do puki mama nie oznajmiła nam, że od poniedziałku idziemy do szkoły.
Przejęłam się bo jeszcze nigdy tam nie byłam, ale Rebeka dużo mi opowiadała o nauczycielach o klasie i o ludziach ze szkoły. Na pierwszy rzut oka szkoła była fajnym miejscem. Zaczęłam się przygotowywać, mama kupiła mi i Bradowi przybory, a ja i moje kochane ciocie jeździłyśmy po galeriach po jakieś nowe ciuszki do szkoły. Brad, wujek Emmet i Jasper grali w piłkę bo chcieli Brada w drużynie piłkarskiej.
Pierwszy dzień szkoły był całkiem okej, tylko to jest I gimnazjum o wiele więcej przedmiotów niż wymieniała mi Rebeka w wakacje. Siedziałam z nią na każdej lekcji bo Brda był w drugiej kl. gimnazjum, współczuję mu, nie zna tam nikogo.
- Ness jak podoba się w szkole ? - zapytała mnie Rebeka na długiej przerwie
-Jest super ! - krzyknęłam
-Haha...masz szczęście, że nie chodziłaś wcześniej - zaśmiała się
- Tsa...pewnie dlatego się tak zachwycam - uśmiechnęłam się i poszłyśmy szukać wolnej ławki na korytarzu.
Spotkałyśmy Brada z jakimś kolegą, podeszli do nas.
- Hej młoda - tak na mnie mówił od pewnego czasu - jak tam ?
-Dobrze..a zapomniałabym - uśmiechnęłam się - Rebeka to jest mój przybrany brat, Brad, Brad to Rebeka moja najlepsza przyjaciółka - zapoznałam ich.
-Hej - podała mu rękę - miło cię poznać
- Mi również - uśmiechnął się - To jest Greg mój kolega z klasy a to moja młodsza siostra Renesmee w skrócie Ness - zaśmiał się
-Hej - powiedziałam - siadajcie jak chcecie
- Spoko - powiedział Greg
Siedzieliśmy i gadaliśmy tak całą długą przerwę, było super. Nie myślałam, że tak szybko się z kimś zakoleguję. Ogólnie kiedy wróciliśmy do domu wszyscy bez wyjątku wypytywali o kolegów, o nauczycieli i o różne sprawy tylko moi kochani wujkowie pytali o w-f i piłkę nożną. Miałam dość.
-Idę odrabiać lekcję - oznajmiłam, oczywiście kłamałam, w pierwszy dzień szkoły nic nam nie zadawali.
- Dobrze idź kochanie my będziemy za godzinę - odpowiedziała mama
Wyszłam z domu i szłam po woli, nigdzie się nie śpieszyłam. Przed sobą zobaczyłam opartego o drzewo Jacoba, podbiegłam do niego.
-Hej Jack ! - krzyknęłam
-Hej - odpowiedział uśmiechając się - jak tam w szkole ?- zapytał
- A okej, na razie były lekcje organizacyjne, ale jest spoko. - odpowiedziałam
-To dobrze - uśmiechnął się
-Jak chcesz to chodź do mnie - zaproponowałam
-Wiesz muszę już iść, chciałem tylko cię zobaczyć - odpowiedział i po woli się oddalił
-Pa - powiedziałam i poszłam dalej
Weszłam do domu i zaczęłam się nudzić. Nie było co robić. Wzięłam książki i zaczęłam czytać, ja jako pół wampir mam dużo bardziej chłonny mózg i już po chwili umiałam wszystko. Znałam każde zdanie na pamięć.
Wrócili rodzice i Brad i zastali mnie w kuchni jak robiłam sobie kolację.
-Ness serio będziesz to jadła ? - zapytał z obrzydzeniem Brad
-Tak..przecież nie pójdę teraz na polowanie - odpowiedziałam
-Ale jutro do szkoły po między ludzi - powiedział jakby miał jakiś plan - Mamo ! - krzyknął
-Tak synu ? - odpowiedziała mama
-Czuję głód - powiedział śmiejąc się do mnie.
Tata dziwnie na nas popatrzył, podejrzewał coś przecież czytał nam w myślach, ale zawsze trzymał naszą stronę i nigdy nie wygadał się mamie.
-Okej to może chodźmy całą rodziną na polowanie - zaproponował tata
-Tak ! - krzyknęliśmy z Bradem
Wyszliśmy i pobiegliśmy z szybkością światła na polanę gdzie zawsze polowaliśmy.
Zaczęliśmy szukać zwierzyny.
Ja i Brad polowaliśmy razem, a rodzice gdzieś tam osobno.
Upolowałam chyba ze 3 sarny a Brad chyba 4.
Chciałam poszukać rodziców więc ruszyłam bliżej szlaku, nie wolno nam było tam chodzić, ale ja się nie bałam.
Podeszłam i poczułam jakiś nie znajomy zapach. Nie był to nikt z mojej rodziny, ani z tych dalszych bo pamiętam zapachy po tych wydarzeniach z Volturi......
Był to zapach inny, nie jestem pewna czy wampirzy bo jechało mokrym psem, ale wszystkie wilkołaki znałam. No trudno postanowiłam wrócić do Brada.
-Znalazłaś ich ? - zapytał
-Nie...- odpowiedziała i na razie postanowiłam mu nie mówić o tym zapachu.
-O...ja ich poszukam - zaproponował
-Powiedz, że poszłam spać do domu - krzyknęłam z oddali i pobiegłam prosto do domu.
Kiedy tam zaszłam było całkiem ciemno, tak odrobinkę się bałam..ale raczej w domu nic mi nie będzie.
Poszłam do mojego pokoju i usnęłam.
***********************************************************
Dajcie +1 z góry dzięki.
Komentujcie można ustawić na anonimowy.
Jak będzie chociaż 1 kom. następny rozdział.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
