Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 9

Następny dzień spędziłam jak zawsze w towarzystwie mojego brata i Jacoba.
Całe wakacje dobrze się bawiliśmy, chodziliśmy po górach, biegaliśmy na polowania. Było super do puki mama nie oznajmiła nam, że od poniedziałku idziemy do szkoły.
Przejęłam się bo jeszcze nigdy tam nie byłam, ale Rebeka dużo mi opowiadała o nauczycielach o klasie i o ludziach ze szkoły. Na pierwszy rzut oka szkoła była fajnym miejscem. Zaczęłam się przygotowywać, mama kupiła mi i Bradowi przybory, a ja i moje kochane ciocie jeździłyśmy po galeriach po jakieś nowe ciuszki do szkoły. Brad, wujek Emmet i Jasper grali w piłkę bo chcieli Brada w drużynie piłkarskiej.

Pierwszy dzień szkoły był całkiem okej, tylko to jest I gimnazjum o wiele więcej przedmiotów niż wymieniała mi Rebeka w wakacje. Siedziałam z nią na każdej lekcji bo Brda był w drugiej kl. gimnazjum, współczuję mu, nie zna tam nikogo.

- Ness jak podoba się w szkole ? - zapytała mnie Rebeka na długiej przerwie
-Jest super ! - krzyknęłam
-Haha...masz szczęście, że nie chodziłaś wcześniej - zaśmiała się
- Tsa...pewnie dlatego się tak  zachwycam -  uśmiechnęłam się i poszłyśmy szukać wolnej ławki na korytarzu.

Spotkałyśmy  Brada z jakimś kolegą, podeszli do nas.

- Hej młoda - tak na mnie mówił od pewnego czasu - jak tam ?
-Dobrze..a zapomniałabym - uśmiechnęłam się - Rebeka to jest mój przybrany brat, Brad, Brad to Rebeka moja najlepsza przyjaciółka - zapoznałam ich.
-Hej - podała mu rękę - miło cię poznać
- Mi również - uśmiechnął się - To jest Greg mój kolega z klasy a to moja młodsza siostra Renesmee w skrócie Ness - zaśmiał się
-Hej - powiedziałam - siadajcie jak chcecie
- Spoko - powiedział Greg

Siedzieliśmy i gadaliśmy tak całą długą przerwę, było super. Nie myślałam, że tak szybko się z kimś zakoleguję. Ogólnie kiedy wróciliśmy do domu wszyscy bez wyjątku wypytywali o kolegów, o nauczycieli i o różne sprawy tylko moi kochani wujkowie pytali o w-f i piłkę nożną. Miałam dość.

-Idę odrabiać lekcję - oznajmiłam, oczywiście kłamałam, w pierwszy dzień szkoły nic nam nie zadawali.
- Dobrze idź kochanie my będziemy za godzinę - odpowiedziała mama

Wyszłam z domu i szłam po woli, nigdzie się nie śpieszyłam. Przed sobą zobaczyłam opartego o drzewo Jacoba, podbiegłam do niego.

-Hej Jack ! - krzyknęłam
-Hej - odpowiedział uśmiechając się - jak tam w szkole ?- zapytał
- A okej, na razie były lekcje organizacyjne, ale jest spoko. - odpowiedziałam
-To dobrze - uśmiechnął się
-Jak chcesz to chodź do mnie - zaproponowałam
-Wiesz muszę już iść, chciałem tylko cię zobaczyć - odpowiedział i po woli się oddalił
-Pa - powiedziałam i poszłam dalej

Weszłam do domu i zaczęłam się nudzić. Nie było co robić. Wzięłam książki i zaczęłam czytać, ja jako pół wampir mam dużo bardziej chłonny mózg i już po chwili umiałam wszystko.  Znałam każde zdanie na pamięć.

Wrócili rodzice i Brad i zastali mnie w kuchni jak robiłam sobie kolację.

-Ness serio będziesz to jadła ? - zapytał z obrzydzeniem Brad
-Tak..przecież nie pójdę teraz na polowanie - odpowiedziałam
-Ale jutro do szkoły po między ludzi - powiedział jakby miał jakiś plan - Mamo ! - krzyknął
-Tak synu ? - odpowiedziała mama
-Czuję głód - powiedział śmiejąc się do mnie.
Tata dziwnie na nas popatrzył, podejrzewał coś przecież czytał nam w myślach, ale zawsze trzymał naszą stronę i nigdy nie wygadał się mamie.
-Okej to może chodźmy całą rodziną na polowanie - zaproponował tata
-Tak ! - krzyknęliśmy z Bradem

Wyszliśmy i pobiegliśmy z szybkością światła na polanę gdzie zawsze polowaliśmy.
Zaczęliśmy szukać zwierzyny.
Ja i Brad polowaliśmy razem, a rodzice gdzieś tam osobno.
Upolowałam chyba ze 3 sarny a Brad chyba 4.
Chciałam poszukać rodziców więc ruszyłam bliżej szlaku, nie wolno nam było tam chodzić, ale ja się nie bałam.
Podeszłam i poczułam jakiś nie znajomy zapach. Nie był to nikt z mojej rodziny, ani z tych dalszych bo pamiętam zapachy po tych wydarzeniach z Volturi......
Był to zapach inny, nie jestem pewna czy wampirzy bo jechało mokrym psem, ale wszystkie wilkołaki znałam. No trudno postanowiłam wrócić do Brada.

-Znalazłaś ich ? - zapytał
-Nie...- odpowiedziała i na razie postanowiłam mu nie mówić o tym zapachu.
-O...ja ich poszukam - zaproponował
-Powiedz, że poszłam spać do domu - krzyknęłam z oddali i pobiegłam prosto do domu.

Kiedy tam zaszłam było całkiem ciemno, tak odrobinkę się bałam..ale raczej w domu nic mi nie będzie.
Poszłam do mojego pokoju i usnęłam.

***********************************************************

Dajcie +1 z góry dzięki.
Komentujcie można ustawić na anonimowy.
Jak będzie chociaż 1 kom. następny rozdział.


3 komentarze: